mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2001

    sylwester 2001 – polska mlodziez bawi sie bez alkoholu.

    psy i koty. madrosc i szlachetnosc obok prymitywnych instynktow. kiedy mowie o psach, nie mam na mysli wypaczonych, zle utrzymanych mieszancow, ale prawdziwe, doskonale, inteligetne czyste rasy psow niemieckich czy angielskich, towarzyszy madrych ludzi. te psy wykazuja sie cechami takimi jak poswiecenie, ofiarnosc, doskonaly wech i sluch, sila ducha i klasyczna uroda. szukaja, ratuja, pomagaja. rozumieja, towarzysza i zostaja wiernymi przyjaciolmi.
    w porownaniu z tymi istotami wszawe smietnikojady nie reprezentuja soba zadnych wartosci. kot jest kurwa, ktora za jedzenie zrobi wszystko. ich rzekoma niezaleznosc jest w rzeczywistosci zwyklym kretynizmem – kot nie jest niezalezny dlatego ze tak wybral, tylko dlatego ze inaczej nie potrafi. pies jest w stanie – mimo glodu – odmowic jedzenia podanego obca reka, potrafi polozyc sie na grobie przyjaciela i zdechnac. kot bedzie zjadal wszystko i od kazego, chetnie wyzre zgnile resztki ze smietnika kogos, kto przed chwila skrzywdzil kociego wlasciciela.
    mialam psy i koty (uratowane) i wiem, ze kotu juz kurwa nie pomoge, niech zdychaja w bolesciach, niech robaki wyjadaja im powoli kaprawe slepia. generalnie kot ma wszystko w dupie, chcialam spac, kot wlazi na leb, chcesz cos od niego – on sobie idzie, bo jest niby kurwa niezalezny, ale wez mu pokaz kielbase, niezaleznosc swoja w cudowny sposob odklada na potem i przychodzi sie nazrec. nie wynika to jednak z ich wyrachowania – koty sa po prostu glupie, nie sa w stanie przyjac jakichkolwiek wartosci bardziej zlozonych niz zaspokajanie najprostszych popedow. co moze kot robic poza zarciem i drzemaniem – bezmyslnie gapic się w szybe, moze jeczec pod oknem, moze wreszcie krecic sie w okolicy miejsc plugawych, zatechlych, brudnych – zsypy, piwnice, pralnie, zakamarki w ktorych potrzeby fizjologiczne zalatwiaja pijacy, wloczedzy i podejrzany element.
    znowu – to nie jest kota wina, ze taki jest – poziomem rozwoju intelektualnego, nie zbliza sie nawet do delfinow, goryli czy psow – kot jest blizej gadow niz ssakow wyzszych, stad miec w domu kota, to jak miec gekona, iguane czy zolwia – bezmyslny kawal ruchomego bialka, ktoremu mozna co jakis czas podac kawalek scierwa i patrzec jak je lapczywie wpierdoli malo sie nie dlawiac. nie ma co liczyc, ze uda sie z bydleciem nawiazac jakikolwiek kontakt psychiczny, chociaz sa ludzie ktorzy rozmawiaja ze swoimi laptopami czy samochodami, trafiaja sie tacy, ktorzy utrzymuja ze kot rowniez posiada swiadomosc. widzialam kiedys film o treserze pajakow, nieszczesnik mial podobne zludzenia.
    wczoraj w nocy ide po chodniku, ide krokiem spokojnym ani sie specjalnie nie skradam, ani nie halasuje buciorami. widze siedzi kot na chodniku, uszy mu stercza idiotycznie i patrzy sie w srodek jezdni, gdzie swiatla lamp odbijaja sie w kaluzach blota. ide, jestem coraz blizej i mysle kot glupi pewnie oswojony i sie nie boi. takie mam doswiadczenia z psami – pies wyczuwa obiekt ruchomy nawet jesli jest tylem i albo przed czlowiekiem ucieka, albo go ignoruje. kot jednak nie – kiedy bylam pol metra od niego, zerwal sie jak obudzony wiadrem wrzatku i wypierdolil na ulice. pech chcial, ze akurat jechalo czarne auto i pierdolnelo kota w prawy bok. odrzucony na jakis metr, kocur dziwnym krokiem odtruchtal troche, ale zaniemogl i sie przewrocil, charczal, z prymitywnej paszczy sypaly sie krwawe bable. tracilam go w morde lekko z buta zeby odwrocic. patrzyl sie na mnie, ale oczy mial chciwe i puste jak zwykle – jakby patrzyl w kaluze blota czy w szybe, takie oczy jarza sie blaskiem zycia tylko kiedy syfiarz zaglada do smietnika, gdzie ludzie wracajacy z urlopu umiescili nabial splesnialy w lodowce.
    dla odmiany kiedy doszlam do domu moich znajomych przywital mnie pies – istota skromna, przejacielska i wesola – zadne tam pierdolenie o slepej wiernosci – zna mnie krotko, ale mnie lubi, nie jestem jego wlascicielka, nie karmie go, moglby mnie olac, ale w prostocie swojej szczerej duszyczki wybral, ze obdarzy mnie zaufaniem. psie oczy – pelne zycia, radosci, inteligencji i humoru, w porownaniu z plugawymi galkami tepych kocurow nieustannie myszkujacymi w poszukiwaniu zarcia sa jak wszystkie piekne rzeczy na swiecie zestawione z porcja tragicznych rzygow pt harry potter.
    o filmie napisze wkrotce.

    ja szok lekki przezylam, kiedy dowiedzialam sie zaskakujacej rzeczy na temat pewnej mlodej damy. wydarzylo sie to na imprezie, kiedy otworzylam jedno oko, a potem drugie i zobaczylam, ze jest juz ranek dnia nastepnego, a ja leze rozbita na podlodze wsrod obcych mi kocy. moje cialo, a zwlaszcza kiszki, zmagalo sie z kosmicznymi przeciazeniami. nie moglam podniesc sie za bardzo ani nic. wiecie o co chodzi.
    w drzwiach od balkonu stanela wtedy ona – rzeska jak sikorka na tle slonca wschodzacego na poranne blekity podniosla noge swoja na wysokosc glowy niczym dorastajacy zuraw, ktorego od srodka rozpiera natura.
    - zobacz – powiedziala lezaca obok mnie moja przyjaciolka – jennifer jest taka energiczna poniewaz pije wlasny mocz.
    - fu – pomyslalam od razu, zastanowilo mnie jednak co daje i skad sie bierze taka filozofia. panna ta, calkiem atrakcyjna wizualnie oraz zyskujaca jeszcze po blizszym poznaniu, na imprezie podobnie jak reszta biesiadnikow formalnie wciagala swinine, salami i inne scierwa popijane tequilla, smierdzacy ser z winem slodkim i musujacym, torty z burbonemendkola oraz lapczywie palila papierosy marki peter stuyvesant w duzych ilosciach. spac poszla grubo po trzeciej i juz w pare godzin pozniej, kiedy wszyscy inni lezeli skacowani laknac kazda otruta komorka swoich udreczonych cial zimnej, krystalicznie czystej wody zrodlanej, ona walnela sobie setke cieplawej uryny 36.6 i teraz prosze – nosi ja, juz o szostej trzydziesci na wychlodzonym balkonie oblizujac wargi z resztek zlotego eliksiru obserwuje rzeke leniwie wykonujaca poranne meandry.

    droga dedukcji doszlam jednak do wniosku, ze nie nalezy mylic przyczyny ze skutkiem
    jej temperament wcale nie musi byc wynikiem zazywanych co rano nieczystosci, a wrecz odwrotnie – obydwie przypadlosci moga miec to samo zrodlo.
    mowiac wprost – jesli ktos ma korbe i go nosi, to nic dziwnego, ze pije szczochy.

    nieraz zdarza sie, ze o czyms mysli umysl, nastepnie ta rzecz wydarza sie na realu.

    jedni twierdza, ze umysl posiada zdolnosc sprawcza i co wymysli, tak sie stanie,
    inni utrzymuja, ze umysl posiada wlasciwosci profetyczne i potrafi przewidziec cos, co sie wydarzy dopiero,
    jeszcze inni glosza, ze wszystko jest i tak juz ustalone – z gory.

    a ja nie wiem czy mi sie wydaje, czy sprawiam, czy wiem, ze pojade na mundial, a polska bedzie mistrzem swiata!

    jerzy harry engelpotter

    bo fruwam

    jutro jade zmieszac sie z wielkim tlumem
    put my hands up in the air

    wole z kumplami na miasto skoczyc

    podejrzewam sasiadke, ze chce zabic wszystkich i przejac mieszkanie.

    sama na sama z tyloma roznymi wajbsami.
    jak widziecie, dalam rade, ale to jeszcze nie koniec.
    przed nami sesja swiateczna, ktora zamierzam przejsc w podobnym stylu.
    na maile odpisze po zakonczeniu obchodow.
    pozdrawiam
    @lka zecer

    a moim ulubionym aktorem jejan klaude wandame
    poza tym milo spedzam czas na treningach
    a jak sie komus cos nie podoba to moge mu wyjebac

    tanio

    1 komentarz

    sprzedam mpegi z meczow polski na ms 2002 – usa, korea, portugalia plus tajemnicze bonusy. harrypotter@mydziecisieci.blok.pl


    • RSS