mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 9.2002

    w sobote zycie przeszlo samego bloga. wchodze (kwadrat widze wysprzatany) ponuro nastawiona na tradycyjna konsumpcje, a tam nerowowajbsy jak przed wielkim weselem, wszyscy zapierdalaja, z rozhajcowanej kuchni dym bucha, blachy lupia, jak w lokomotywie zupelnie. opoznienie siegnelo szescdziesieciu minut i nic nam nie dali do picia ani do palenia. musialam czekac, patrzec i sluchac jak gotuja. no i w koncu przyniesli, poustawiali i kazali nam dookola stolu sie konfigurowac i robili nam zdjecia z jedzeniem (jedzenie bylo some kind of azjatyckie). moze nawet zaprezentuje te fotki jak je wywolaja, ale nie wiem czy ryz dobrze wyjdzie uhehehe. ale tytul juz mam, se wyobrazcie stol, na stole polmiski, salatery, sosjery i czara, dokolo stolu gustownie ubrani ludzie, usmiechaja sie lagodnie upozowani, tytul: „wszyscy pokutujemy, za to ze zyjemy”. ale potem bylo fajnie, jak juz zostali pochwaleni po tysiackroc kucharki, kuchcikowie, szefowa cateringu, designer ukladu porcelanowego, asystentka koordynatora ds aprowizacji itd. popierdzieli, posprzatali, erekcja opadla i sie zrobilo groovy.
    za to w niedziele, akcja wzorcowa calej druzyny – no name party, bardzo wesolo bylo, piwo, palenie, porno for pyros, kiedy sie jesc zachcialo zorganizowali wymarsz do supersamu po pare workow taniochy, a potem jeden gosc gotowal, ktory kiedys jezdzil po kraju ciezarowka przerobiona na restauracje. wedrowny szef w trakcie gotowania pil, palil gandzie i opowiadal zabawne historyjki. jesc musielismy systemem rotacyjnym, bo byly tylko cztery talerze indahouse, czyli na jedna osobe jedzaca przypadaly cztery-piec patrzacych. bylo smiesznie, mnie popedzali, bo powoli jem.
    no ale to nie ma nic do rzeczy.
    wiem juz co to jest playboy, wiem dlaczego porno i sex wyprzedzily go w naszej klasyfikacji i postaram sie przyblizyc te kwestie czytelnikom w ciagu miesiaca, chyba ze cos mi wypadnie, ale wtedy wrzuce moze jakies opowiadania erotyczne, bo erotyka zajmuje miejsce czwarte i wkrotce do niej dojdziemy.

    zaproszono mnie na jutrzejsza konsumpcje. ostatnio bralam juz udzial w kilku degustujacych imprezach, na ostaniej nawet freak out po najebce wykonalam. a byly to nudne przypadki pijanstwa z gatunku przedwczesnie zgredziarskich, gdzie schodza sie ludzie, po to zeby cos zjesc na ogol pod pretekstem do najebania sie zwyklego, jakby nie mogli juz normalnie umowic sie na najebanie, tylko sobie promocje musza robic jak na spotkaniach werbunkowych do network marketing, wyraznie zaznaczona tematyka przewodnia, nastroj profesjonalnego hostingu, sprawna organizacja, egzotyczne dania, ktos o nas pamietal, zadbal o wszystkie szczegoly, sa nawet serwetki zlozone w origami. wspolne to, ze w tych obrzedach najwazniejszym punktem spajajacym wydarzenie przestaja byc jego uczestnicy a ich role przejmuja miski z czyms chujowo dziwnym co podobno gdzies ktos jadl u jakichs beduinow. naprawde chodzi o to, ze jedna panna sie chce pokazac jako wzorowa gospodyni i niezwykle utalentowana kucharka w taki sposob i my tu przyszlismy jako publicznosc w zasadzie i mamy doceniac, komentowac, wszyscy zadaja pytania jak to bylo gotowane co wrzucono i kiedy, jakies skurwiale rzeczy tam wrzucono sie okazuje, ktorych nikt nie zna, ale wszystkim nagle smakuja, chociaz na codzien wpierdalaja fastfud z majkro i cukierki i do wszystkiego leja musztarde z plastikowych sloikow. czyli jak mowilam, bozkiem i magia tego spotkania jest jakies dymiace scierwo na nowych talkerzomiskach z jakiegos nowego sklepu. do tego dzieci, ktore popierdalaja dookola i molestuja, a nawet ostatnio – kurwa skandal zrobili, bo dwie lesbijki sie calowaly, tradycyjnie szpetne hardcore-nazifeminizdki – jedna ropucha rozdeta bez oczu, druga wygladala jak sir alex ferguson, odgrywaly sobie live show na ktory nikt nie patrzyl, ale troskliwa pani matka odstawila kieliszek alku z kolosyfem na parapet i wszczela awanture jak one moga przy dzieciach sie lizac, lesbijki wyjechaly z tekstami ogolnoludzkimi i cytatami z konstytucji i klasyczek femizmu, dzieci zaczely ryczec itd. i to wlasnie jest drugie ograniczenie takich niby kulturalnych libacji, bo wg mnie dzieci o dwudziestej trzeciej w niedziele we wrzesniu lepiej izby spaly w domu, a nie na doczepke uczestniczyly w pijackich sabatach, gdzie sie same zle czuja, a ludziom wolnosc ograniczaja, bo trzeba chowac dragi, kontrolowac jezyk, nie wypierdalac rzeczy za okno no i np. lesbijkom nie wolno sie calowac. do tego zamiast dzieci niektorzy czuja sie osmieleni przyprowadzac obce wszystkim kukly wonne pomalowane w barwy klubow z nieznanej ligi i tez trzeba uwazac co sie mowi i robi bo nie wiadomo co takiej wypudrowanej lali odjebie jak zobaczy tajemniczy bialy proszek. te wszystkie ograniczenioa razem powoduja ropnogalaretowate stezenie atmosfery – bardzo grzecznie i sympatycznie, stekanie – dyskretne, przechwalki – subtelne, w klasycznych formach stylowego cyklu zarcie, praca, zakupy. te spotkania przypominaja w naturze swojej wszelkie inne zrutynizowane obrzydliwosci, gdzie zginal duch, a zostala coraz bardziej rozdymana forma, ktora tego ducha ma udawac. i udaje z takim oddaniem szczegolow zewnetrznych, ze lapia sie na to wszyscy wiejscy szpanerzy i trefne panie i demonstruja przepelnienie duchem np. dawno zdechlego festiwalu, nabozenstwa ze sztuczna ekstaza gitarowo podjudzana czy takich garden party jak zaczynaja organizowac nasi znajomi ktorzy niedawno jeszcze z wielkim ukontentowaniem pili piwo w krzakach. nie wszyscy sa takimi zgredami z kuchni i salonu, zostalo wiele jednostek niezarazonych, z ktorymi mozna normalnie usiasc jak czlowiek z czlowiekiem na podlodze, zjesc narkotyki, pobawic sie instrumentami, w razie ataku glodu zadzownic po karetke z pizzerii itd., milo spedzic wieczor. a jesli ktos wybiera model zgredziarski: przekombinowane jedzenie na pokaz, jakies tournee z kustoszem dookola nowych mebli, nadmierne wymagania szawuarwiwru i uwaza ze to nic wielkiego, ze troche mieszczanskiej kultury nikomu nie zaszkodzi, to j@ tylko ostrzegam, ze diabel nie spi i za pare lat z jego okna bedzie slychac stolat na cale osiedle o dwudziestej trzeciej w piatek w sierpniu i bedzie slychac brzek zastawy, bedzie mial kurwa cala miednice salatki z majonezem wielkosci kola od autobusu, dzieci beda na powitanie gosci grac betowena na skrzypce i klawisze, beda wszyscy mu klaskac, chwalic dzieci, chwalic jedzenie i taborety eleganckie i cala chujoza swiata mu sie zainstaluje w powietrzu, jak poklady guana stopniowym nakladaniem cienkich warstw oblepi cale jego zycie zatechle, a on nie bedzie tego widzial, bedzie sie tylko rozpychal w tej skorupie, bedzie zapraszal na grila albo na bal kostiumowy na sylwestra a ja mu powiem ‘kurwa’ a on mi ‘no co’. no i tu rozjazd nastepuje na dwie galaktyki, „exodus” i „tera jemy”, swiete ziola i sloma z butow, kaliban i prospero, general sikorski i general berling i huk sie rozlegnie i wyjebie mu piec na balkonie z blyskiem na chwile osiedle cale owietli i uleca w powietrze przepioreczki, ktore piekl w tym piecu wlasnie. what shall it profit a man if he gain the whole world and lose his own soul? dlatego wymyslilam postac oplaconego czlowieka bezrobotnego, ktorego zapraszalabym gdzie mnie zapraszaja i przedstawialabym go jako mojego nowego znajomego z poznania albo z krosna lepiej, tyle ze to w chuj daleko, ktory mialby za zadanie wyzerac wszystko. formalnie nas zapraszaja, grzecznie dzien dobry ale ladnie uuu co tak pachnie, siadamy, stol gotowy, strojna kobieta jakas zona serwuje, jak po lodowisku wjezdzaja rozne potwory z glebin, smierdzace osmiornice, sosy sromotnikowe itd. i jak sie tylko cos pojawi w zasiegu – ma to ten bezrobotny wpieprzyc szybko i glodnym wzrokiem prosic o jeszcze. moglby nawet cicho skomlec, albo wrecz w chamski sposob szybkimi ruchami krasc drobne elementy kreacji dekoracji typu rzodkiewki ciete w kwiaty czy zielone liscie z falbankami. a jak by juz zjadl i poszedl, wtedy j@ bym bardzo przeprosila wszystkich, zwalila wine na te internetowe znajomosci „nigdy nie wiadomo jaki ktos jest w realu, andrzej zachowywal się zupelnie, zupelnie innaczej na gg” i zadzwonilabym po pizze dla wszystkich i jeszcze bym kazdemu po browarze kupila. to koniec „szkicu o probach formalizacji we wspolczesnym imprezjonizmie”, w nastepnym odcinku przeczytacie jak doktor pies powie: „przemiana konsumenta przecenionych puszek w konesera wykwintnych przystawek konczy sie zwykle potajemna koprofagia”. rowniez jesli ktos chcialby sie dowiedziec co to jest playboy, w jakich pozostaje on relacjach ze zjawiskami takimi jak: sex, laski, porno i erotyka, to zapraszam przed odbiorniki za miesiac w tym samym miejscu, o tej samej porze, oczywiscie jesli pogoda bedzie sprzyjac. polaczenia pkp i pks bez zmian. podpisano: @linka in chains

    dzien dobry dzieci. nazywam się @linka i prowadze tego bloga od wrzesnia ubieglego roku. obecnie nie moge oddawac na biezaco co mi sie dzieje w moim zyciu, ani dzielic sie myslami poniewaz taka pokute nalozono na mnie za lacza z polaka – jeden miech bez bloga, dwa miechy bez mtv. ale dzisiaj nie wytrzymalam i sie podniecilam, bo odkrylam, ze jak ktos wpisze do poszukiwarki „pkp gej robert leszczynski” „albo „chorwacja horoskop opowiadania erotyczne” to ma szanse otrzymac link do mnie na pierwszym miejscu. czyli diabelska machina dziala jak przewidzialam w jednym z poprzednich zwidow. jesli szatani czegos nie pozmieniaja znowu, to bede mogla przejac kontrole nad internetem. ambicja moja byloby bowiem napisac gigantycznego bloga zawierajacego wszystkie ciekawe kombinacje slow z toplist serczendzinow, tak zeby kazdy kto czegos szuka trafial na mojego behemota. oczywiscie zadanie to przerasta sily malej @linki, nadwerezone ostatnio wybrykami alkoholowymi, i bede musiala zamowic u informatykow sztuczke, zeby ulatwienia skonstruowali – szkrypty piszace bloga wg moich scisle wyznaczonych parametrow. chodzi o to zeby blog sam sie pisal na ekranie, a j@ jedynie spontanicznie dokonywalalbym modyfikacji hipertekstualnych oraz niezbednych korekt. mysle ze jest to mozliwe technicznie, wiekszosc blogow to szkrypty, nie wierze ze jakis czlowiek mogl takie cos napisac. dobra bez jaj – jestem zajeta, bo robie ksiazke o literach i jak skoncze to wrzuce pdfa, spodoba sie wam mam nadzieje, i potem wroce do tematyki sexu, porno, laski, modelki i erotyka, z moich notatek wynika, ze obecnie czekamy wszyscy na objasnienia w kwestii co to jest playboy i kto oraz dlaczego poszukuje informacji na jego temat. a ksiazke o literach mam skonczyc w ciagu miesiaca – to oficjalne zadanie i musze je skrupulatnie wypelnic bo inaczej przejebie pewna wazna sprawe. czyli widzicie, ze wcale was nie zaniedbuje tylko mi boze moj czasu na was nie nastarcza. bo gnam i gnam i kurwa co z tego mam. a pomyslec tylko, ze gdyby nie wrodzona latwosc nawiazywania kontaktow z narkotykami, bylabym teraz magistrem inzynierem, mieszkalabym z mezem w bloku i miala srebrne daewoo, dziecko albo dwa i sdi. ale co tam, dopoki czlowiek ma po co rano wstac, a j@ mam przeciez was moi drodzy czytelnicy, jestescie moja malenka iskierka nadziei, to taki czlowiek jest w stanie wykrzesac z siebie te troche energii zeby kopnac koc i wstac. a potem juz jakos zleci do wieczora. i tak codziennie od jebanego poczatku cale jebane zycie do jebanego konca.
    kurwa co nie?
    siema dzieciaki!


    • RSS