mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2002

    jakbym nie musiala koniecznie robic innych bardzo waznych rzeczy, to dzisiaj rowniez napisalybym cos glupiego i nieistotnego, po to tylko zeby zapelniac przestrzen i nabijajac rubryki stat4u.

    brzydze sie tym blogiem zarowno jak i jego uczestnikami. brzydze sie swoimi myslami o tym blogu i jego uczestnikach zarowno. zarowno brzydze sie sama soba, ze w ogole spadlam tak nisko zeby pisac takie cos dla takich uczestnikow jak ci uczestnicy.
    nadwerezylam sie alkoholem i narkotykami
    nie chce miec dzisiaj nic wspolnego z wami.
    nie dzielcie pixela na czworokat, wsysajcie co wam pompuja.

    wpisywas sie mnie do ksiegogosci

    celem mojego zycia jest najpierw uwiesc, a potem ozenic sie z courtney love, wpedzic ja w nalog heroinowy i doprowadzic do samobojstwa, aby pomscic pamiec kurta cobeina.

    mazura a zywo!!!

    danaz moja dana
    alem dzis zjebana
    nie dodam wiec wpisu
    co rzuca na kolana
    o nieee, heeeeeeeeeej cyganieeeeee!

    Nie będzie piękna,
    finezji
    i porywającego
    meczu.
    Garstka widzów na
    wielkim stadionie
    w Lubinie
    obejrzy walkę
    o punkty
    dwóch drużyn,
    które na razie wygrywały
    tylko
    na swoich boiskach.
    Dlatego
    szansa dla
    Wiesława
    Wojny,
    że udanie
    zadebiutuje
    przed
    lubińską publicznością.
    Typ „Gazety”: 1.

    Zagłębie – Garbarnia
    (14./8 pkt.) – (9./12 pkt.)
    Niedziela o 14.30

    http://www1.gazeta.pl/sport/1,35335,1083407.html?as=3&ias=3

    a te pole wymownie pozostanie puste

    czy scenarzysci i kierownicy produkcji pomysleli o kobietach teskniacych do ulubionych postaci, kiedy mijaja napisy, leca reklamy, one wstaja zeby zaniesc ze stolu i pozmywac i mysla co dalej, ale jaki on jest naprawde i czy sobie poradzi? takie postacie zdecydowanie moglyby pisac fajne blogi, rownolegle do serialu z tv wysnuwajace sie przez internet, zeby poglebic wiez z fanami, zeby opowiadac co sie im stalo w odcinku, ktorego nie mogly obejrzec, zeby sugerowac co im sie moze wydarzyc w nastepnym, a jednoczesnie samemu zbierac sugestie z komentarzy, co widzowie chca zeby sie wydarzylo oraz reklamowac towary i promowac uslugi. jesli jeszcze nie ma, to ja bym chciala pisac bloga dla kogos z klanu, albo baffy postracha wampirow albo innego fajnego.
    a na co leca laski w dzisiejszej polsce? czy jest obecnie na antenie jakis porzadny serial dla mlodych kobiet?

    po prawej stronie mojego bloga znajduje sie guzik do statystyki. znajac haslo mozna po kliknieciu zaobserwowac tam ciekawe zjawisko. w tabelce pod tytulem ‘najczesciej odwiedzono w dniach’ sa wyszczegolnione dni, kiedy najwiecej razy odwiedzono tego bloga. jest tam dzien kiedy weszliscie 62 razy, jest dzien kiedy weszliscie 227 razy i sa dwa dni kiedy weszliscie 99 razy. i jest tez szesc dni, kiedy weszliscie 66 razy! szesc razy szesc szesc – the number of the beast! porazajaco zdumiewajace jak na moj skromny mozg. liczba ta, 666, kojarzy mi sie zawsze z jednym – z moim tatkiem, pozwolcie ze zanurze sie na chwile we wspomnieniach i wroce do owego pamietnego lata kiedy moj tatko wyznal mi, ze jego zyciowa misja bylo splodzenie 666 dzieci (j@ mialam byc sto druga), poniewaz wierzyl w slowa ulicznego proroka z bydgoszczy, ktory oglosil mu, ze jedno z nas bedzie antychrystem, a jedno mesjaszem, ktory go sponiewiera i pokona.
    zapytalam czy tego naprawde pragnie.
    - czasami – odparl pochylony nad szklanka wodki na kuchennym stole pokrytym cerata. w jedynej chwili szczerosci, na jaka sie zdobyl pamietnego lata, kiedy mieszkal z nami, zdradzil, ze w jego skomplikowanym wnetrzu toczy sie nieustajaca walka o dalsze losy swiata.
    wyjawil, ze kiedy jest posluszny woli proroctwa, robi wszystko, aby zaplodnic jak najwieksza liczbe kobiet, aby po raz 666 zostac ojcem, nim wejdzie w okres przekwitania. ze kobiety bierze w kazdy mozliwy sposob, takze przez internet, pozyskuje je na litosc lub szantaz lub zwodzi podstepnie, kazdej z nich klamiac, ze jest bezplodny i ze z tego powodu porzucila go zona i ze seks z nim, to seks bezpieczny. kiedy zaskoczone kobiety oznajmiajaja mu pozniej, ze sa w ciazy, oskarza je brutalnym lisciem, ze sa dziwkami i odchodzi – cudow nie ma – kwituje cynicznie ich zdumienie, trzaska drzwiami i znika, aby weszyc za nastepna ofiara w fazie plodnej.
    tatko byl wiec draniem, jednak o swoje dzieci dbal, chociaz nie staraniem bezposrednim. oprocz rozmnazania, szkolil sie nieustannie i samodoskonalil i pisal wychowawczy poradnik przetrwania dla swojego potomstwa, ktory rozsylal nam co roku na gwiazdke w formie biuletynu. powiadam, ze biuletyn mojego tatki, zawieral wiecej zyciowej madrosci i praktycznych porad niz udziela niejeden zwykly zgred pchajacy wozek po zuzlowych alejkach czy burczacy z kibla wytarte komunaly.
    kiedy jednak tatko odczuwal przyplywy ludzkiej slabosci, kiedy walczyl ze soba i bogiem, rzucajac w niebo puste butelki i przeklinajac swoj los wybranca na ojca antychrysta i mesjasza, wtedy obcujac z kobietami pozwalal im tylko na igraszki oralne. opowiadal, ze w ich trakcie kobiety musialy byc calkowicie nagie, a potem w jego obecnosci gruntownie wyplukac jame ustna preparatami plemnikobojczymi. nastepnie dla bezpieczenstwa wlasnorecznie myl je wezem pod sciana garazu, poniewaz zywil obawy, ze ktos moglby skrasc i podrobic jego kod dna przemycajac go w kobiecie albo jej nasiaknietej bieliznie. za wszelka cene staral sie wykluczyc ryzyko sztucznej inseminacji, aby nie wypelnila sie ponura przepowiednia.
    potem jednak znowu nadchodzily dni wplywu mocy, kiedy czul sie on skromnym narzedziem w rekach wszechwiedzacego boga i poslusznie poddawal sie jego woli, ktora oglosil mu prorok z bydgoszczy. jednej nocy owego lata obudzilam sie i uslyszalam jak rozmawial z moja stara, ona wrzeszczala, on spokojnie odpowiadal, mowil jej o bogu, genetyce, przeznaczeniu, kodach, szatanie, manicheizmie, erze arymana, kole losu, odwiecznych zmaganiach, brzemieniu, ludzkiej ulomnosci, bozej potedze, arytmetyce, geometrii, spiskach rzadu amerykanskiego, jezusie, obcych i taoizmie. ale ona przepychala swoje kodeksy realizmu normalnej codziennosci, az tatko w koncu trzasnal drzwiami i odszedl na zawsze. matka szlochala w samotnosci do szarego switu, ale ani ja, ani nikt z jedenastki mojego rodzenstwa nie wstal, zeby ja pocieszyc. wszyscy trzymalismy z tatkiem.
    rano zobaczylismy na scianie bloku naprzeciwko czerwone woly sprejem: 666 szatan jest chinczykiem, iron maiden i mks king i wiedzielismy, ze on mysli o nas i to co sie stalo jest tragicznym wyrokiem potegi wyzszej niz on, niz my wszyscy, ktorej potedze on nie mogl sprostac, mimo ze zmagal sie z nia dzielnie.
    moj tatko byl dla mnie tym, czym jego bog byl dla niego, a byl dla niego niczym dzepetto, niczym papcio chmiel, niczym dobry medrzec i stworca. kiedy czuje sie mala i slaba, kiedy bezproduktywnie starzeje sie w tym skislym pomieszczeniu, kiedy polska przegrywa latwo z lotwa, kiedy serwer bloga wypierdala sie na szesc dni i szesc nocy, moj tatko pocieszyciel przychodzi w roznych formach i krzewi ma pamiec o nim.
    czasem jest armia mrowek maszerujaca przez kuchnia w 6 falangach po 66 zolnierzy kazda, czasem jako tajemnicza sylwetka na nocnym niebie szepczaca 666 razy ciche ‘i am the man who comes as a nightmare to the man who is your nightmare’, a czasem jako szesc razy szesc szesc gosci na blogu w ciagu tak krotkiego czasu.
    szesc dni, w ktorych odwiedziliscie moj blog szescdziesiat szesc razy, to 2 listopad, 19 listopad i 6 grudzien 2001 oraz 13 styczen, 6 czerwiec i 21 pazdziernika 2002.

    ich heiße @linka, ich wurde in stettin geboren und ich liebe iron maiden. radoslaw majdan, dariusz fornalak, artur bugaj, janusz galuszka, marek walburg, rafal piotrowski, dariusz dzwigala, robert sikorski, pawel drumlak, bartosz lawa, dariusz szubert, leszek pokladowski, robert dymkowski, ferdynan chifon. danke für jede arbeitstelle, danke für jeden nuen tank.


    • RSS