mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2003


    aallinka | 2003-04-29 11:56:36:
    „opada ci bo jesteś nieregularna jak skąpoprogestagonowa miesiączka”

    tralf „Psycholog Gienek” | 2003-04-29 13:38:14:
    „[...] Bądź rzadko, ale bądź dobrze. [...] Do zobacznia nie za częśto.”

    to czego oni kurwa chca ci czytelnicy! czy oni sobie mysla ze mam cztery rece, przeciez sie nie rozerwe! nie bede specjalnie dla nich produkowac dziennika dla masowego odbiorcy, ktory jednoczesnie spelnialby wysublimowane funkcje hermetycznego kwartalnika. poza tym w gruncie rzeczywistosci mysle, ze przy porownaniu mnie z wiekszoscia nastolatek i tak dzielnie sobie radze i nalezaloby mnie raczej wspierac, a nie wpedzac w konfucjonizm…
    ech, wypilabym kwasu.

    zamieszczam na tym blogu strzepy siebie, takiej jaka siebie wymyslilam, jaka jestem w calosci i naprawde. czesto pytacie mnie, drodzy czytelnicy w korespondencji prywatnej o moj warsztat, o szczegoly techniczne i okolicznosci powstawnia tego bloga. ale tu niczym specjalnym was nie zaskocze – pracuje na celeronie366 mhz 64mb ram hd 4,2 gb monitor siedemnastka win98se ie5.5 & czasami mozilla dla szpanu. cala tajemnica mojego sukcesu lezy w konfiguracji systemu nerwowego wirtualnej autorki.

    i mysle: co mogloby poprawic statystyke na moim blogu?
    moze: poszerzenie tematyki o zagadnienia seksualne fascynujace blogerow polskich: opis gejowskiej inicjacji w harcerstwie, opis seksu z lubieznym listonoszem, opisy szczesliwego pozycia ludzi z krolestwem zwierzat,
    a moze: swieze kwiaty i paczki wysylane poczta kurierska dla jubileuszowych czytelniczek,
    a moze: telepatyczni paparaci (tylko u nas – juz wkrotce na swoim blogu @linka lwie serce ujawni portrety pamieciowe najbardziej popularnych blogerow polskich!),
    a moze: teksty krytycznoliterackie i ogolnofilozoficzne: teoretyczne przygotowania do podrozy hipertekstualnej ku istocie wszechrzeczy w ujeciu rozszerzonym o proby postintuicyjnej analizy zjawisk okolointerentowych, gdzie fikcja literacka staje sie semantycznie doswiadczalna rzeczywistoscia w procesie rewirtualizacji zwerbalizowanej substancjalnosci e-struktur tozsamosci i jezyka,
    a moze: pierwsze w polsce i na swiecie wpisy wkurwe mp3 @linki czytajacej (mam mikrofon i plyte z samplami dla djow),
    a moze: fotografie z okolicy, imprez, zakladu pracy, podpatrywanie chlodnym okiem kamery tego co mnie otacza i przesladuje,
    a moze: mozliwosc wygrania wielu cennych nagrod (kubki, czapeczki oraz klamerki na sutki z logiem @linki),
    a moze: skonczenie z ta amatorka i zatrudnienie profesjonalnej agencji public relations oraz zastosowanie nowoczesnych technik e-marketingu w polaczeniu z ofensywna strategia autopromocji za posrednictwem sieci internet i mediow,
    a moze: krzyzowki panoramiczne,
    a moze: humor i usmiech od samego rana, a czytelnicy sami beda przychodzic,
    a moze: kampania antyadomasowa,
    a moze: siara tylko siara,
    a moze: po prostu przestac wydziwiac i zaczac prowadzic rzetelny blog co tam u mnie, jak sie czuje i czego slucham aktualnie, hej fajnie ze wpadacie, opisywac codziennosc w porcjach, pary staruszkow zauwazone w parku, filmy z kina, ruchy slonca, jedzenie, starzenie, domowe rozterki.
    a moze cos innego mi ktos podpowie?
    tell us what to do!

    przeczytalam sensacyjna powiesc o szpiegach przemyslowych, w ktorej autor chcac dosrac paru postaciom drugoplanowym, przedstawil je jako facetow ktorzy „czytaja grishama”. to postmodernistyczna ilustracja do staropolskiego porzekadla „przyganial kociol garnkowi, a sam smolil” we wspaniale podkreconej wersji turbo meta.
    mysle, ze jakby to zauwazyla jakas przyglupia nastolatka, to na pewno uznalaby, ze to jest niezwykle zabawne spostrzezenie i opisalaby to od razu na swoim blogusiu.

    olekjolanta

    druga czesc wielkanocy to smingusdyngus. jak donosi gazeta wyborcza, mlodzi chlopcy w tym dniu wybiegaja na ulice z wiadrami i tradycyjnie chlustaja panny. moi znajomi komentuja te zjawisko jako przyklad zlej interpretacji i wypaczenia tradycji. to ciekawe, bo mi sie wydaje za tradycja tradycyjnie polegala na tym, ze w tym dniu wybiegali chlopcy z wiadrami i tradycyjnie chlustali panny (w celu jak sie zdaje wyeksponowania ksztaltow miss kuszaco przeswitujacych spod mokrego giezla). zdegenerowaniem i wypaczeniem bylyby te snobistyczne symboliczne kropelki perfum, malokalibrowe jajeczka z kiosku i plastikowe strzykawki – to jest dopiero spedalenie tradycji narodowych.
    ale ogolnie to j@ jestem przeciwko wszystkim tradycjom, oprocz tych paru, ktore mi sie osobiscie podobaja, dlatego jakiekolwiek spedzanie wielkanocy, poza nabozenstwami religijnymi, nie zacheca mnie do praktykowania. tzn w sprawie zasadniczej tj tajemnicy zmartwychwstania itd nie zabiore zdania, ale w dodatki i dekoracje i liczne atrakcje, w cukrowe baranki, obiady u tesciow i chlustanie woda w jakiejkolwiek ilosci, wbijam chuj na tym blogu i poza nim.

    wielkanoc: wspielam sie na dach, palilam gandzie, pilam browar i obserwowalam przez lornetke zycie w bloku na przeciwko.
    wiekszosc chrzescijan swoja przygode z uwiazaniem do tego doczesnego swiata rozgrywa w podobny sposob: nalogowi onanisci, po przepoczwarzeniu w forme dojrzala i zawarciu kontraktu malzenskiego wpadaja w szpony obzarstwa, potem rozwijane latami natrectwo obrastania we wlasnosci prywatne i na koniec – ostatecznie zamyka sie kokon – lagodny zjazd w stupor i demencje: zabezpieczeni przez filar, otyli, sztywni, przykuci do telewizora spedzaja pod kocem ostatnie 20 lat przygotowujac sie psychicznie na jednoczesne zejscie do piachu i awans do zycia wiecznego.
    pilam i palilam, pije i pale, ale teraz postanowilam, ze bede takze pic i palic w przyszlosci, jednoczesnie trwajac w slubach czystosci zlozonych w wieku przedpoborowym, kiedy postanowilam nie kupowac zadnej rzeczy, ktorej nie moge uniesc – chodzi tu o wlosci, meble, samochody, budowle itd. za zaoszczedzone w ten sposob pieniadze, mozna wiesc swobodny i radosny zywot, w ktorym zawsze znajdzie sie pare groszy na browarek, koledzy poczestuja zielonym, a spokoj umyslu pozwala osiagac coraz lepsze wyniki w typowaniu meczow.
    ogladajac w zblizeniu plastry niebieskich slojow z ludzmi zatopionymi w telewizyjnych obrazach, jedzacych z misek swiateczne scierwo, odkrywam dla siebie to, do czego doszlo wielu starozytnych, sredniowiecznych, oswieceniowych i postmodernistycznych poprzednikow: hazard i uzywki pomagaja wspolczesnemu czlowiekowi zachowac godnosc i niezawislosc i nie stoczyc sie w gnoj codziennosci zaplanowanej przez producentow zbytecznych towarow, alleluja!

    niektorych wspolbraci drecza wizje. ponure koszmary, obsesyjne obrazy, dlugie godziny samotnej, nocnej grozy. mi rowniez przytrafiaja sie podobne hipnagogi, jednak o znacznie przyjemniejszym charakterze. patrze niby przed siebie, na monitor, na pokoj zwykly, ale widze tajemnicze miasta, dalekie planety, czasy oddalone od dzis o eony. szczegolnie jesli wypije pare browarow i poloze sie na kanapie z jeszcze jednym i tak leze i pije i snuja sie te wizje same, jedna za druga, a ja leze i patrze, i pije i patrze. i wstapila w te wizje swiatlosc wielka, swiatlosc ktora rozblysla, oslepila mnie, ze padlam na kolana i wtedy ze swiatla wyjechal rydwan. wielki, zloty, zaprzezony w konie, a prowadzil nim bog kriszna.
    - o @linko rzekł kriszna do ardzuny: yogin, ktory przyjmuje pozycje medytacyjna kladac sie na kanapie i spozywajac siodmego browara, spoczywa tak nie brzeczac w swiecie swoim niepokojem, jest jako ten swierszcz niczym cymbal brzmiacy, co nie sieje, nie orze a potrafi dostapic laski maksimum kolaczy za minimum pracy. ten ow yogin pobozny realizuje w pelni misje czlowiecza w sposob najdoskonalszy, ten ow yogin jest polakiem w unii z kosmosem i szlachetnie polskie prowadzi zycie na tej odleglej planecie w czasach obco obecnych, bez skalan, bez falszow, bez zapierdalania po kobyle caco.
    to rzeklszy ruszyl dalej rydwanem w nirvane bog kriszna.
    teraz, kiedy moja dusza znalazla ukojenie w prawdziwie swiatlej drodze spokoju, kiedy cialo zlozone w asanie podnosi sie po polgodzinnej praktyce, a chmielowe partykuly reguluja dzialanie czakr, czasem zamiast isc ksztalcic sie albo do pracy wychodze do sklepu po browar i idac z browarem gdzie mnie nogi poniosa na przyklad na skwerek, chodze po ulicach i przepelnia mnie transcendetne poczucie dumy. jestem obywatelka polski! azali czy to nie cudowne? a jednak zbyt czesto o tym zapominamy w nawale codziennych zjawisk, przytloczeni wrazeniami z telewizora, obciazeni zakupami, rozproszeni i rozkojarzeni. j@, od kiedy spadly mi z oczu luski i zaznalam pelni rozkoszy swiadomego obywatelstwa polskiego, wszystkich zwiazanych z tym przywilejow i dobrodziejstw jakie na mnie splywaja, zaprzestalam trapic sie i zloscic, brac udzial w zajsciach na klatkach schodowych, przezywac kryzysy w zwiazkach i rozwazac kuracje esperal prozac viagra, a zamiast tego plawie sie i rozkoszuje w tym co jest tak blisko, ze blizej sie nie da, co kazdy z nas ma, ale nikt nie docenia i szuka jakichs zastepczych podniet padajac ofiara podstepnych iluzji, koszmarow i pomieszania.

    raz poznalam jedna kobiete, ktora niezwykle polubilam, chociaz byla ona szalona.
    zachowywala sie nieprzewidywalnie wywolujac tym pomieszanie w moim komputerze, w moim pokoju i czesciowo w moim umysle.
    zastanawialam sie co robic, czy przegnac ja precz ktorejs nocy, czy zakupic madrych ksiazek i probowac naprawiac jej glowe samemu, czy strategicznie wymeczyc ja seria dlugoletnich unikow, pulapek i pacyfikacji.
    i wyszlam do sklepu po piwo i kupilam to piwo i poszlam z nim do parku.
    i pilam i chodzilam tak i myslalam i nagle ksiezyc wylonil sie zza chmur i doswiadczylam iluminacji. swiatlo ktore rozblyslo, oslepilo mnie, padlam na kolana i wtedy ze swiatla wyjechal rydwan. wielki, zloty, zaprzezony w konie, a prowadzil nim bog kriszna.
    - o @linko rzekl kriszna do ardzuny: wielka nauka plynie z uczynku odyseusza, ktory kazal sie przywiazac do masztu, aby uniknac kusicielskiego spiewu syren.
    nie jest bowiem godnym medrca wyglupiac sie z powodu jednej kobiety czy nawet wiekszej ilosci kobiet.
    po krotkim sztormie hormonalnym wszystko i tak za jakis czas samo ucichnie i przeminie, jak burza na morzu i spienione balwany lupiace bezskutecznie w skale twarda jak kamienie milkna aby w pokornej ciszy podziwiac zloty rydwan zachodzacego slonca i tego, kto nim podrozuje.
    a przywiazujac sie do masztu, pobozny yogin uniknie szkod jakich moglby sobie narobic starajac sie pozyskac po pijaku niewdzieczna panne.”
    to rzeklszy ruszyl dalej rydwanem w nirvane bog kriszna.
    teraz, kiedy zainstalowalam sobie w pokoju maszt, do ktorego przywiazuja mnie moi kompani w trudnych momentach zyciowych, moge tak spedzac cale tygodnie, pijac piwo, ogladajac lige mistrzow i spiewajac marynarskie piosenki, a mej stalowej woli nie zlamie nawet sto nagich kobiet tanczacych merengue.

    raz odczuwalam chorobe duszy, moja dusza byla chora.
    probowalam sie leczyc srodkami konwencjonalnymi, ale ani w telewizji nic nie bylo, ani wsrod plyt nie znalazlam niczego ciekawego, ksiazki zas wydawaly sie mialkie i nie wnoszace nic nowego do zycia.
    bylam pozbawiona pomyslu co dalej, a dusza doskwierala mi niemilosiernie.
    i dopiero po wypiciu szesciu piw doswiadczylam cudownego samouzdrowienia.
    - hosanna! – zakrzyknelam i poszlam po siodme – hosanna!
    kiedy otworzylam lodowke doswiadczylam iluminacji. swiatlo rozblyslo, oslepilo mnie, padlam na kolana i wtedy z rozjarzonych do nieskonczonosci kregow wyjechal rydwan. wielki, zloty, ciagniety przez gigantyczne konie, a prowadzil nim bog kriszna.
    - o @linko – powiedzial kriszna do ardzuny – jezeli umysl jest szczerze oddany rozwazaniom o naturze wszechswiata (i nie lgnie do przyziemnych zajec i rozrywek), to nie zaszkodzi mu browarek, a nawet w wiekszych ilosciach.
    to rzeklszy ruszyl dalej rydwanem w nirvane bog kriszna.
    teraz, kiedy moja dusza zaznala ukojenia w napoju zlotym jak rydwan kriszny, a umysl zatopil sie w prawdziwie glebokich rozwazaniach o naturze wszechswiata, widze rydwan za kazdym razem jak wiecej wypije i zabiera mnie on tam, gdzie dusza ma wypas, a kriszna mowi do niej objasniajac rozne prawa natury.


    • RSS