mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 8.2003

    jestem inna

    uwieziona.jpg

    chodza komentarze, ze niby nie jestem wasza rokendrolowa @linka, ze podszywa sie pode mnie jakis facet.
    otoz chcialam stanowczym glosem zaznaczyc, ze jestem jak najbardziej prawdziwa i taki jest tez moj blogus – zero sciemy, zero tolerancji dla zla, zero zero z eukaesem i szczakowianka i j@ to mowie jak czuje, dzien w dzien prawie codzien.
    pamietajcie,
    mydziecisieci to nie jest jakis harry kurwa potter. i j@ tu nic nie zmyslam. j@ tu napierdalam rzetelny blog.

    rockandroll.jpg

    szczakipogon.jpg

    zniechecona niepowodzeniami odniesionymi w zwiazkach chatowych postanowilam zostac lesbijska intelektualistka, nie tykac mezczyzn i nie chatowac z nimi, a zamiast tego byc samowystarczalna jednostka feministyczna i juz pierwszego dnia smialo ruszylam na poszukiwania mojego punktu g.

    punktg.gif

    nieopatrznie pomylilam jpegi internetowych kochankow, ktorych zapoznalam tej samej nocy systemem chatowym ladne trzy miesiace temu w stanie upojenia alkoholowego i wyobrazcie sobie przeciez moje zdruzgotanie i lzy, gdy sie okazalo ze te kilkaset nocnych godzin erotycznych pogaduszek odbylam nie z sympatycznym blondynem z ja01.jpg ale z tym oblesiem z ja_1.jpg, z ktorym jak bylam przekonana zerwalam znajomosc natychmiast po zawarciu! co za glupia papla ze mnie! juz nigdy wiecej nie bede wrzucac wszystkich otrzymanych plikow do jednego foldera. ha, obiecuje tak sobie, ale znowu zapomne, jak to zwykle ja mam w zwyczaju.
    jednak zastanawiajac sie nad tym jak ulepszyc system archiwizacji danych i strukture moich katalogow informacji nie ukrywam ze smutek mnie trapi dotkliwy.
    och, gdzie teraz jestes tajemniczy blondynie? pamietam, ze byles ze swidnika i tak ja lubiales dzem i linkin park.
    byc moze czytasz ten blog i pamietasz – bylam pod nickiem kocica666, odezwij sie zatem!

    pachnialo u mnie jak w studni.
    brakowalo mi energii, nic mi sie nie chcialo, swiat wydawal mi sie ponury.
    przytlaczaly mnie puste puszki, dla ktorych wyniesienia brakowalo mi impulsu, zamiast posprzatac wolalam pic, na chaos ubran kotlujacych sie na podlodze przerzucalam recznik z oparcia krzesla, zeby nie widziec tego burdelu.
    ostatnio jednak nastapila istotna zmiana – po przeczytaniu ksiazki o fengshui powiesilam kolo okna latarenke, ktora nie sprawila zebym nagle zerwala sie i wyrzucila puszki czy tak hopsiup przestala pic, ale za to sprawila ze odnalazlam harmonie chaosu i poczulam sie dobrze w moim pokoju. dzieki strategicznie powieszonej latarence nauczylam sie zaakcepetowac, zarowno puszki jak i moja skromna przestrzen i ubrania na podlodze i wiecej nie narzucam recznika, ani nie zzymam sie na siebie sama, tylko plyne rowno z pradami zycia, aby w koncu osiagnac wielka harmonie gdzie nie ma juz podzialow na burdel i lad, trzezwosc i najebanie, puste puszki i puszki pelne.
    laterenka zapewnia mojemu umyslowi stan blogiego politowania nad siermieznym swiatem katow prostych, racjonalnego zagospodarowania przestrzeni i semantycznej strukturalizacji przemiotow ulozonych w rowne stosiki poprzewiazywane wstazeczkami.
    z czystym jak lzy umyslem daze tam, gdzie wszystko jest cacy.
    ulozywszy puszki na ksztalt piramidy daze do swiata szczesliwego, gdzie kazdy interwal jest konsonansem.
    z latarenka fengshui niczym latarnia morska oswietlajaca zakamary drog mojego zycia, nawiguje ku pelnej aklamacji moich fotografii przez czytelnikow mojego bloga, ktorzy maja wyczuc szostym zmyslem, ze sa one absolutnie doskonale zestrojone z uniwersalna harmonia fengshui.

    mojaharmonia.jpg

    egzemplarz damsko-zenski

    blogosobisty.jpg

    lala

    3 komentarzy

    licosezonu2023

    sleeklittlegirl.jpg

    bestia666.jpg

    —krzysiu, boli!
    —zaraz bedziesz miala bardziej mokro.


    • RSS