mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 5.2004

    szczecin.jpg

    radosc czytelnikow

    odbedzie sie dzisiaj po meczu, czyli okolo 22:30 za samem „zabka”, gdzie zbieraja sie lokalni sympatycy mojej tworczosci. rozpoznacie mnie latwo: bede ubrana w koszulke koloru bialo-czerwonego z charakterystycznym emblematem bialego orla na tle czerwonym z tylu z napisem POLSKA, pic bede piwo marki „warka”, a na haslo „dzien dobry czy zastalem @linke?”, kazdy dostanie ode mnie jedno piwo gratis.
    serdecznie wszystkich zapraszamy.
    @linka z kolegami

    rozpocznijmy kulturalna akcje ‚chuj w dupe chuliganom’. na przekor panstwu chuliganskiemu nosmy niewyzywajaco porzadne ubrania w umiarkowanych cenach. inkrustujmy jezyk polski wulgaryzmami tylko w celach estetycznych, a nie komunikacyjnych i wykazujac przy tym inwencje frazeologiczna, a nie slepa chec inwektywna. przed udaniem sie na stadion miejski rekreacyjnie spozywajmy markowe piwa i hiszpanskie wino za 14,50 w otoczeniu garazy nie spluwajac interpunkcyjnie na zuzel i nie wdajac sie w zupelnie niepotrzebne utarczki z emerytami wedrujacymi w swoich sprawach na smietniki. policje traktujmy z wyrozumieniem, a nawet w niektorych przypadkach z pewna doza kurtuazyjnej wyzszosci (np wchodzac na stadion czy tak trudno zdobyc sie na deskretne skinienie glowa i zwiezle ‚dzien dobry’ w strone funkcjonariuszy przy jednoczesnym minimalnym przeciez uchyleniu daszka). bez lokajskich uprzejmosci docenmy starania pan i panow, ktorzy przygotowali dla nas kielbaski na tekturkach, kukurydze i napoje gazowane, szanujmy sektorowych czeslawow w ortalionowych kapotach bedacych na wyposazeniu stadionu, kibicow i zawodnikow druzyny przyjezdnej greckiej potraktujmy oklaskami, a hymn w ich wykonaniu uczczijmy stosowna minuta ciszy. sedziego glownego oraz jego liniowych partnerow tolerancyjnie stolerujmy ich odmiennosc, sa to bowiem ludzie dorosli i maja do tego prawo. na obserwatorach uefa zrobmy jak najkorzystniejsze wrazenia wykonujac na sektorach 1-8 wzorzyste kobierce z wirujacych szalikow i przygotowanych przez oprawe meczowa kartonow z napisami, a samych chuliganow ignorujmy nawet jesli bedzie to oznaczalo szybki odwrot, gdyz nic tak chuliganowi nie zagra na nosie i nie zaboli twardym kolem w pupe, jak ziejaca pustka braku przeciwnika. chuligan po meczu zmagajacy sie z koszem na smieci czy parkowa lawka to smutny przypadek licealnego plejboja i bywalca silowni, ktory swoje milosne podboje w sobote wieczorem przeprowadza zamykajac sie w pokoju z luska taniego piwa i przebojami chrisa de burgh w radio „zlote przeboje” 89,8fm na dlugie minuty wyuzdanych onanistycznych orgii skraplajac sie na szal haftowany gotykiem w napis „forza ina goleniow”. to ten sam smutek i agresja co dreczy od wewnatrz szkolne nauczycielki. to obraz polskiego pisarza wspolczesnego opisujacego polska rzeczywistosc wspolczesna do pism, gazet i ksiazek drukiem. to takze te wszystkie stare baby farbujace krotki wlos swoj na kolor fioletowy. i to polski pederasta w rozowej koszuli, ktory w czwartek w poludnie na traugutta piskliwym glosikiem zaskrzypial: „poprosze malego loda!” z chujowym akcentem na ostatnie „a”.
    tacy nieszczesliwi ludzie, nie tylko nauczycielki, pisarze, stare baby z fioletowymi wlosami, maly ksiaze i pederasci piszczacy w lodziarniach to mentalni chuligani, ktorym uciekly wszystkie potencjalne ofiary z policja wlacznie, zostawiajac im niedosyt, bezsilnosc i frustracje. moze oni specjalnie nie zwracaja niczyjej uwagi bo nie gonia z kijami ludzi na ulicach, ale sa tak samo smutni i zli na siebie ze sa smutni i uwazny obserwator moze przed meczem dostrzec takie analogie i podsunac pomysl jaka bronia zwalczyc tych, ktorzy nie boja sie ginac od policyjnych kul, czy kamieni innych pseudokibicow, nawet nie straszny im alkohol taki podly co pija. dlatego sugeruje ze moze dac im to co najgorsze, skierowac przeciwko nim kulturalna akcje, ktora jak nowa moda obejmie coraz szersze kregi spoleczne spychajac chuliganstwo poza margines obciachu.
    lansujmy popularne hasla: „chuligani to pedaly” i „ch.w.d.ch.”
    po! apelu!
    ot takie desiderata, moze jakis chuligan przeczyta i przemysli swoje postepowanie.

    nie bede dluzej ukrywala ze wiem ze zastanawiacie sie na pewno co sie dzialo z wasza ulubiona autorka w miesiacu maju:
    czy moze starozytny grecki bog pod podstepna postacia duzej ilosci wina marki byk uwiodl mnie do uleglosci wobec pokus z brukseli i snadnie wyemigrowalam szukac szczescia w barze w liverpool?
    czy tez moze stracilam cos lub kogos na rzecz brukselsko pedofilskiej cywilizacji smierci, a potem siedzialam pod osiedlowa lipa i biadolilam hiphopowym czterowierszem, fristajlowym daktylem, street-skorumpowanym dychotombem dla wlasnej pociechy nie dbajac o swiat zewnetrzny w postaci czytelnikow?
    a moze, jak chca niektorzy, zmarlam w turcji na aids, kiedy probowalam odtworzyc legie z piszem, podbroznym i pawlem janasem w roli trenera?
    lub, co najbardziej prawdopodobne, w poszukiwaniu wlasnej damskiej tozsamosci udalam sie sladami granueli maslowskiej do indochin i tybetu, aby w koncu odkryc swoje wlasne „ja” na ulicy jednego z polskich miasteczek, gdzie mlodziez nie ma co robic i zbiera sie pod samem „zabka”?
    zadna z powyzszych odpowiedzi nie jest prawidlowa. prawda jest taka, ze obiecalam sobie solenne wotum, ze nie tkne zadnych uzywek (oprocz piwa, gdyz piwo dziala na mnie ogolnorozwojowo) i nie bede zajmowac sie zadnymi glupotami (czyli onetem, blogusiem, pilkarzykami i cala reszta), poki nie wezme sie solidnie do pracy, nie uzbieram pieniedzy na bilet i nie obacze na zywo w zawsze odleglym szczecinie spotkania polska-grecja.
    i teraz z duma donosze ze sie udalo. kosztem wielu wyrzeczen, kosztem spartanskiej samodyscypliny, kosztem heroicznego wysilku zelaznej woli mojej i pomocy bogow olimpijskich udalo mi sie powstrzymac od zagladania tutaj i gdzie indziej, od pisania glupich maili, czytania glupich tekstow i marnowania czasu na reszte glupich trywialnych blahostek odwracajacych uwage od pierwszego w moim zyciu powaznego celu, jakim byla misja osobistego poslannictwa na sektor.
    a oto i dowod:

    biletmoj.jpg

    o bogowie! teraz mam, moge sie cieszyc nabytym za wlasne pieniadze biletem i jak mi nie zajebia aparatu to juz w niedziele pokaze wam fotorelacje radosci m. zewlakowa i g. rasiaka w chwile po heroicznym pokonaniu starozytnego greckiego golkipera!
    radosc czytelnikow, wiwaty, owacje.


    • RSS