mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2004

    porwana w dziecinstwie przez cyganow spedzilam w taborze magiczna noc zasluchana w probe zespolu cygano-polo przy wodce, kielbasach i ognisku (tu @linka koloryzuje, w rzeczywistosci wyjechala z wujostwem na dwudniowy kemping), co bezpowrotnie zmienilo moja percepcje (tu @linka znowu podkoloryzowuje, w rzeczywistosci jej percepcje zmienil alkohol spozywczy i narkotyki) i w efekcie tego zajelam sie pelnoetatowym przenoszeniem nekajacych mnie koszmarow do internetu (tu @linka klamie: chodzi do liceum i dorywczo pracuje jako zdegenerowana wyrobnica, sluga kapitalizmu, sporadycznie wpisujac cos do bloga najczesciej kiedy dreczy ja kac, a nie zadne demony). debiutowalam publikacja w „swierszczyku” zamieszczajac w jednym z grudniowych wydan ilustrowany szkic poetycki o zimie. zostalam kilkukrotnie wyrozniona w miedzyszkolnym konkursie plastycznym „wojsko polskie w oczach dziecka”. celujaco zdalam egzamin na karte rowerowa oraz bralam udzial w olimiadzie wiedzy o druchu drogowym na szczeblu wojewodzkim. zdobylam tytul wicemistrza turnusu w turnieju szachowym na koloniach w czechoslowacji. na festynie z okazji dnia pielegniarki zorganizowanym przez pck w parku kolo przychodni zajelam trzecie miejsce w konkursie wokalnym. gralam w garazowym zespole punkowym na elektrycznej gitarze wydajac dwie kasety, ktore spotkaly sie z cieplym przyjeciem podziemnych kregow. moj intymny dziennik walki z nalogiem opublikowano na lamach „hyperreal.pl” oraz magazynu „dentro”. w latach 90tych ubieglego wieku odbylam podroze do warszawy, krakowa i oswiecimia, ktore utwierdzily mnie w przekonaniu, ze swiat zmyslowo poznawalny jest iluzja. od ponad trzech lat z duzym sukcesem napierdalam blogusia – jest to osobisty internetowy pamietnik, a w nim z woli adomasa dziele sie z czytelnikami opisami wydarzen z zycia i rozmaitymi przemysleniami, z ktorych znaczna czesc dotyczy samych czytelnikow. ci jednak masowo bezczeszcza dziejopisarski trud, doszukujac sie w tej szczerosci falszerstwa i konstruujac spiskowe teorie mojej tozsamosci, statystyki stale mi opadaja i niedlugo pierdolne to wszystko i wyjade gdzies daleko – hen – gdzie blogi rosna same na drzewach i zadna komisja spoleczna im nie zaglada w papiery, szeryf i wloczega sa bracmi, a szczesliwi cyganie siedza przy ognisku, pija wodke i spiewaja wesole piosenki:

    przerywnikdzwiekowy.gif

    i wtedy zabraknie wam @linki, jej szczerosci i checi dzielenia sie z wami swoja radoscia, pomyslicie: moze naprawde nie klamala, moze miala siedemnascie lat? ale wtedy bedzie juz za pozno.

    usta pralata
    dramat w aktach
    chlopczyca z malej nietolerancyjnej miejscowosci zakochuje sie w ksiedzu z tej samej miejscowosci udajacym przez internet lesbijke. porozumienie dusz przez email i gadugadu miedzy trzynastoletnia safona i tajemnicza lola jest calkowite, kiedy dochodzi do randki na realu mloda lesbijka odkrywa prawde i okazuje sie sama przed soba, ze wcale nie jest lesbijka tylko tak udawala z samotnosci i pogubienia i nadal kocha ksiedza o nicku „lola” bez wzgledu na to ze jest on ksiedzem, a do tego mezczyzna. nawiazuja ze soba sekretny romans. po kilku razach ksiadz zaczyna miec duchowe watpliwosci, z ktorych zwierza sie zaufanemu biskupowi. biskup oferuje mu funkcje pralata w odleglej gdyni. w tym czasie na ekrany wchodzi gleboko psychologiczny film pt „uwolnic andrzeja” wg niezwykle cieplego i wzruszajacego scenariusza napisanego przez osadzonego andrzeja. film opowiada historie malego chlopca, dzielnie stawiajacego sie (hwdp) przeciwko zlemu swiatu doroslych, ktorzy uwiezili jego ulubionego psychologa imieniem andrzej. pokonujac wiele przeciwnosci, chlopczykowi udaje sie doprowadzic do uwolnienia andrzeja, ktory odplywa do oceanu lodka balls. poruszony obrazem pralat postanawia naprawic wyrzadzone przez siebie zlo i bierze na utrzymanie kilku trudnych chlopcow.

    dead brother
    smierc przez zaduszenie wlasnymi odchodami reality show
    kamery pokazuja maly, szklany pokoj bez wyjscia, w nim zakapslowana jest elegancka trojka: silacz z lodzi, blondynka z poznania i artysta z krakowa, przez waski kanal z sufitu dostarczany jest tlen, prowiant i telewizja. brak kanalizacji. guano narasta podnoszac poziom programu, az do calkowitego wypelnienia szklanej przestrzeni. jesli zaloga przetrwa od sylwestra do sylwestra, zdobywa slawe i kupe pieniedzy, w przeciwnym wypadku ulega zaduszeniu.
    widownia tvn oglada na ekranie ich zmagania, kibicuje, w systemie audiotele wybiera co beda jedli i prowadzi wnikliwe obserwacje natury socjologiczno-psychologicznej.

    system operacyjny dla polski
    os pl
    w dobie postepujacej komputeryzacji napedzanej przez zadne zysku kregi judeokomunistyczne z usa, polacy sa praktycznie skazani aby instalowac na swoich maszynach kulturowo obce nam narzedzia cywilizacji smierci: satanistyczny ms windows, zydowski linuks lub sekciarski mac os. dlatego aby przeciwdzialac temu zjawisku, w katolickim centrum informatycznym nalezy skupic sily wrogie silom wrogim polsce i przystapic do prac nad rdzennie polskim systemem operacyjnym „zawisza”. system operacyjny „zawisza” powinien opierac sie na kernelu z preambula odwolujaca sie do wartosci chrzescijanskich i narodowych, przestrzegac zasad poprawnej polszczyzny i wspierac rodzima produkcje katolickiego oprogramowania i peryferiow. system operacyjny „zawisza” powinien oferowac stabilnosc i wygode uzycia takze emerytom, chlopom i bezrobotnym, preferowac mlode matki i drobnych sklepikarzy dzialajac w niedziele jedynie na specjalne haslo-dyspense, udzielane przez ksiedza proboszcza oraz blokujac tresci niewlasciwe z internetu i cdromow. system operacyjny „zawisza” dzielo polskich informatykow chrzescijanskich – darmowy dla szkol i administracji panstwowej, sprzedawany drogo zachodnim korporacjom i supermarketom decyzja sejmu zostanie zatwierdzony do powszechnego uzytku na terenie rp i podleglych jej placowek dyplomatycznych.

    pamietniki bridget maslowskiej
    arcydzielo
    najwazniejsze epokowe arcydzielo powstaje przypadkowo kiedy zatrzasnieta w windzie blondynka mysli, ze nastapil koniec swiata wywolany przez arabow i zapisuje tuszem do rzes przeslanie dla ludzi z innych eonow. w windzie gra zacieta na najbardziej tragicznym kawalku plyta nosowskiej, a zaplakane dziewcze chwyta zeitgeist za leb i podsumowuje wasze pokolenie nieudolnie dojrzewajace na poczatku lat 10tych: portret zbiorowy w ksiazce „pamietniki bridget maslowskiej”, ktorej podmiot liryczny niepogodzony z zastana rzeczywistoscia dresomugoli frugoli walczac w z nimi jezykiem ulicy nasladujacym postamfetaminowy rozpad funkcji, wyrusza do szkoly magii pornokonsumpcyjnej na kurs picia, odchudzania oraz wyrywania facetow, skad nawiazuje burzliwy romans pagerowo-smsowy z panzerfaustem, polonusem ze schleswig-holsteinu, doktorem alchemii, docentem astrologii, profesorem fengshui i kontynuatorem mysli pana kleksa.

    sabbath bloody sabbath
    program tv
    a) w sobote rano: „przez zoladek do odbytu” – polska kuchnia gejowska (magazyn artystyczny warszawskich pederastow skupionych w lokalu „obstrukcja”).
    b) w sobote po poludniu: poetycki pejzaz dokumentalny „dziewczyna w perlowych dresach” – polska, kraj biedny, ale szczesliwy, gdzie ludnosc zyje prosto w bliskim kontakcie z wlasna natura. stamtad pochodzi wielu wybitnych politykow, pilkarzy i pisarek. po polsce oprowadza stara zakonnica.
    c) w sobote po dzienniku: „bez usprawiedliwienia” – am. film sens. rez. paul verhoeven, w rol. gl. bruce willis, chuck norris, steven segal, dolph lundgren, arnold schwarzenegger. w dwoch odslonach po 45 minut film przedstawia historie polski z lat 966-2004. (USA-POL 2004).

    ***

    na zachodzie bez zmian
    pocieszajace postskriptum
    uczestniczylam w imprezie domowej kulturalnej na sto osob, po polnocy zgromadzonych gosci wprawil w konsternacje oszalaly karzel, ktory biegal w pijackim transie i seriami wscieklych kopniakow rozdeptywal skaczace po podlodze baloniki. kiedy wracalismy rano do miasta, ten sam karzel siedzial ze zwieszona glowa na lawce na stacji kolejki i walil konia w papierowa torbe z mcdonaldsa.

    booster

    13 komentarzy

    booster.jpg

    booster

    niedawno poznalam zagraniczna polsierote, z ktorym przedwczoraj rozpilam dziewiec piw duzych i szesnascie malych. podczas libacji manuel alejandro opowiedzial mi ciekawa historie ze swojego dalekiego kraju: w majacym alkoholowe zrodla przyplywie przyjazni do narodu polskiego powierzyl mi pewien sekret rodzinny, ktorym j@ podziele sie teraz z moimi czytelnikami. rzecz dzieje sie w miescie ani duzym, ani malym, malowniczo polozonym w dzungli amazonskiej. mieszka w nim manuel alejandro razem z siostra luiza marcela, ojcem wdowcem i sluzba. tamtejsza mlodziez spedza weekendowe noce podobnie jak mlodziez na calym swiecie – lubi wyjsc, popic, zabawic sie, moze poznac kogos ciekawego i poglebic stosunki w samochodzie, czy jesli ktos ma odludna chate, to tam wlasnie. i jednej z takich goracych nocy z piatku na sobote siostre manuela alejandro, marcele luize, zgwalcil w samochodzie zaparkowanym kolo dzungli elegancki i bogaty syn miejscowego medyka. medyk byl osoba niezwykle powazana w miescie, kultywowal takze powiazania z prawnikami grajac z nimi regularnie w brydza przy koniaku i wujkowie skutecznie ochronili niesfornego paniczyka przed kara wiezienia. ojciec manuela i zgwalconej luizy byl jednak dumnym pulkownikiem armii wenezueli i nie popuscil. w bardzo zlej dzielnicy wynajal dziesieciu pedalow, ktorzy uprowadzili gwalciciela do odludnej chaty i w mysl zasady oczy za oko i szczeka za zab, realizujac witrualny zapis umowy ustnej o sponsoringu dopuscili sie na jego osobie przez okres weekendu gwaltu zbiorowego wielokrotnego.
    i tu od razu, jak chyba u kazdego polaka, pojawila sie we mnie chec porownania tego scenariusza z rzeczywistoscia zastana w kraju znad wisla. gwaltow u nas rowniez sie przydarza ile trzeba, korupcja i nepotyzm maja na decyzje strozow prawa wiekszy wplyw niz kodeksy i biblia, a jakby czlowiek chcial zebrac dziesieciu pedalow to tez pewnie by dlugo nie musial szukac na dworcu czy gdzie tam oni teraz lubia przebywac. a jednak pomimo pozornie podobnych warunkow zewnetrznych, taka iberoakcja odwetowa na pewno by sie nie powiodla w postsocrealistycznie magicznych realiach jakiegos mielca czy czestochowy. zebranych dziesieciu pederastow nie udaloby sie skoordynowac, bo zaczeliby sie czubic miedzy soba, ktos by od razu doniosl gdzie trzeba, ze w odludnej chacie urzadzaja sobie schadzki sodomici, zaraz pojawilby sie patrol mlodziezy wszechpolskiej, reportazysci spoleczni „gazety wyborczej”, kibice jakiegos abstrakcyjnego klubu z czwartej ligi, pijany rejtan rozerwalby koszule i polozyl sie w spalonych drzwiach wystawionych na smietnik i zamiast gwaltu zbiorowego wielokrotnego doszloby do wielkiej bitwy na jajka i trzech roznych demonstracji. albo jakas inna rozpierducha by z tego wynikla, w kazdym razie jakos nie widze jak dziesieciu polskich pedalow zgodnie wymierza przez trzy dni sprawiedlowosc rozpustnemu studentowi prawa uniwersytetu gdanskiego (chociaz pewnie nie byloby problemow ze zorganizowaniem wiercenia kolan i prasowania klaty zelazkiem.)
    a w wenezueli, bez pietrzenia sztucznych trudnosci – terminowo wywiezli, wyruchali, a w poniedzialek rano podrzucili na autostrade i cala historia dobrze sie skonczyla; na koniec wszyscy sie pogodzili, a zgwalcony gwalciciel wyjechal na pocieszenie na nauki do usa.

    po dlugiej i ciezkiej, pelnej samowyrzeczen i najezonej przeszkodami lekturze, zdolalam przeczytac do konca ksiazke „s@motnosc w sieci” doktora janusza wisniewskiego wydana razem z komentarzami od czytelniczek na koncu (wersja „tryptyk”). te komentarze i odpowiedzi udzielone przez janusza swoim wyznawczyniom zjezyly mi wszystkie mysli w glowie, kiedy uzmyslowilam sobie tragiczny obecnie stan polskich kobiet.
    sama ksiazka mnie az tak nie zjezyla. coz jezacego w opisaniu losow roznych poszkodowanych ludzi, ktorzy na zyciowe niepowodzenia reaguja wymiotami lub atakami histerii. nic zdroznego nie widze w tym, ze glownym bohaterem jest jeden jakubek, nad ktorym autor pastwi sie ze szczegolna premedytacja, a uwazny czytelnik na podstawie roznych kluczy sprytnie ukrytych w tekscie moze dopatrzyc sie w jakubku samego autora i nawet zaczac wspolczuc januszowi myslac, ze zycie musialo go potraktowac gorzej niz kosinskiego. w swoich egzegezach na koncu ksiazki janusz wyjawia jednak, ze fakty z zycia sa wziete, ale jakubek jest kochankiem idealnym i nieistniejacym, zbudowanym z wielu kochankow zwyklych. ten komentarz nasunal mi skojarzenia z pewnym imiennikiem autora, ktory rowniez ukrecil obszerna powiesc o „idealnej i nieistniejacej” zalodze czolgu i – jak wyjasnil swojej widowni w jednym z wydan „teleranka” – wszystko wydarzylo sie naprawde, z zastrzezeniem, ze losy tej zalogi, zmontowane byly z fragmentow losow wielu autentycznych jednostek bojowych. „czterej pancerni i pies” byl serialem wojenno-przygodowym, gdzie taka kompilacja miala swoje uzasadnienie, podobnie jak pokazywanie pelnego wachlarza mozliwosci fighterow w filmach ze scenami walki typu „droga zelaznej piesci”, czy przyslowiowe „wszystko” zmieszczone w poltorej godziny pelnometrazowego porno. dlatego rowniez i januszowi wolno bylo, w ktorys z jesiennych wieczorow spisac w zeszycie dluga liste plag i nieszczesc jakie przydarzyly sie jemu samemu, jego krewnym i znajomym, a nawet skorzystac z archiwum „kroniki wypadkow” wycinanej z gazet, a nastepnie skompilowac z tego zyciorys jakubka.
    to takze nie zjezylo mi wszystkich mysli w glowie, bo nie dziwi mnie wcale, ze komus moglo sie zachciec taka liste spisac. ani nawet komus innemu ja z zainteresowaniem przeczytac – skoro jedni ludzie lubia ogladac godzinne programy z nagraniami video o wywrotkach na weselu, nieudanych zjazdach ze zjezdzalni i kotach wpadajacych do wanny, inni cenia sobie lapsusy benny’ego hilla, to jeszcze innych moga fascynowac jakubkowe zwroty akcji w rodzaju gluchoniemej narzeczonej rozjezdzanej przez ciezki sprzet budowlany na ukrainie. podane przyklady funkcjonuja na podobnej zasadzie: nagromadzenie roznych elementow jednego rodzaju, w mozliwie wysokim natezeniu daje silny efekt dzialajacy na podatna grupe ludzi, u niezainteresowanej reszty wywolujac efekt odwrotny. dlatego wydalo mi sie, ze nasz janusz wiecej niz z przymanowskim, obdarzonym bujna choc surowa zolnierska wyobraznia, ma wspolnego z inna nasza rodaczka, emigrantka rowniez zyjaca w niemczech, ktora dzieki wielkiemu talentowi i uporowi brawurowo podbila rynek porno prezentujac na kasetach video swoje filmowe alter ego w akcji, albo raczej w wielku akcjach. dostrzegam tu taka analogie: podobnie jak niespelnieni erotycznie polacy sledza na ekranach „idealne, niesistniejace” bezpruderyjne teresy i wiolety robiace w filmach „to wszystko” na wszystkie sposoby czego nie robia ich zony, tak samo niespelnione w milosci polki najwyrazniej podnieca porno emocjonalne o przygodach „idealnego, nieistniejacego” nadwrazliwego jakubka, tak przeciez roznego od glupawego zygmunta czy niemrawego kazimierza wystepujacego w polskim krajobrazie. tak to sobie tlumacze, ze w jakis sposob musi zaspokajac je czytanie lzawych opowiesci o nieszczesciu niemozliwym, ktorych to opowiesci jednym celem jest wzniecic pobudzenie emocjonalne, podobnie jak celem klasycznej pornografii jest wywolanie pobudzenia seksualnego. trudno jest sobie wyobrazic, zeby milosne upadki idealnego jakubka mialy wzbudzic cos innego – na pewno nie zainteresowanie, bo sa wtorne i nudne ani refleksje nad zyciem, bo sa wydumane i naiwne, a czesto po prostu zenujaco smieszne (jesli janusz rozumie kobiety tak jak zna sie na dzialaniu sieci, to inaczej byc nie moze i mowie to wam jako internetowa lezbijka). i to, ze chodzi tu o pobudzenie emocjonalne podkreslaja jeszcze w swoich komentarzach januszowe czytelniczki: pisza ze ksiazke wchlanialy z wypiekami, bo wywolywala w nich lzy, zlosc i wstrzasy.
    i wtedy zjezyly mi sie te wszystkie mysli w glowie, kiedy wyobrazilam sobie setki, czy nawet tysiace kobiet, a moze pokemonow, ktore zyja iles tam lat na tym samym swiecie co j@ i ktorymi dopiero taka „s@motnosc” byla w stanie potrzasnac. wiadomosc dla mnie tak zaskakujaca, jakbym przeczytala, ze losy bohaterow serialu „czterej pancerni i pies” zmieniaja zycie polskich rodzin, mezczyzni masowo porzucaja miejsca pracy i wstepuja do pancernych dywizji, przymanowskiego zasypuja emaile od matek i zon, ktorych synowie i mezowie po obejrzeniu wszystkich odcinkow spakowali walizki i wyniesli sie do koszar, zostawiajac listy „teraz dopiero zrozumialem, gdzie jest moje miejsce w zyciu”, a kierowcy fiatow seiczeto zapuszczaja stalinowski was i prowadza w helmofonach. tryptyk ujawnia, ze kobiety, ktore zostaly ofiarami przytloczonymi toporna historia o jakubku i ktore pisza do janusza emaile o smutku, zawodzie i przygnebieniu, prawdopodobnie nie doswiadczyly wczesniej tego typu wgladow, a ich zycie emocjonalne jest mocno oparte na zlepkach kliszowatych scen z filmow i ksiazek, ktore janusz sprytnie wykorzystal i zmontowal w swoje postmodernistyczne opus diaboli. to oznacza, ze nie wrazliwosc, tylko raczej calkowity brak wrazliwosci pozwala im doznawac takich egzaltowanych przezyc po ksiazce, zwlaszcza po tak zle pomyslanej i zle napisanej. mowiac inaczej – czlowieka, ktorego wrazliwosc nie sprowadza sie do sentymentalnych i plytkich wzruszen uzewnetrznianych jako histeryczne spazmy po przeczytaniu, ze gluchoniema narzeczona zabila koparka, takie tandetne zestawienie prymitywnych, „jak-w-morde-szczelil” pomyslow z zycia wzietych, moze co najwyzej rozsmieszyc jak perypetie innych „idealnych, nieistniejacych” postaci. takich jak np conan destroyer albo karmazynowy msciciel, ktorzy od jakubka roznia sie tylko zainteresowaniami. dlatego mnie nie dziwi, ze to sie komus moglo podobac czy latwo czytac, ale gdyby mi ktos powiedzial wczesniej ze karmazynowy msciciel albo conan destroyer albo jakubek leonek byliby w stanie powaznie zamieszac w zyciu zywych kobiet wspolczesnych, tobym powiedziala, ze to zupelnie niemozliwe jest, przynajmniej na wieksza skale, a jesli tak sie stanie, to ich stan nalezy ogolnie okreslic jako tragiczny. a po przeczytaniu ich ekstatycznych emaili do mesjasza i zbawiciela, zjezyly mi sie wszystkie mysli w glowie i nadal nie potrafie w to uwierzyc.
    dlatego wesze tu jakas zmyle, moze niekoniecznie polegajaca na tym, ze janusz sam sobie te emaile pisze, ale np ze padamy ofiara jakiegos zbiorowego zludzenia. np ze te czytelniczki wcale nie przezyly ksiazki tak intensywnie, a tylko z uprzejmosci swoje rewelacje do janusza w stosownej formie napisaly – ksiazka jest cala zbudowana z mocnych wrazen i scen gwaltownej reakcji (zgony, wymioty, omdlenia, katastrofy, cudowne ozdrowienia, slina i smarki) i jej odbiorczynie odpowiednio zarezonowaly opisujac z pelnym patosem swoje satori i zejscie na dno piekiel, a tak naprawde troche tylko poplakaly na ostatniej stronie, ale zaraz im przeszlo bo sie „zlotopolscy” na polsacie zaczynali? takie mnie nachodza refleksje, zwlaszcza ze kiedy czytelniczki pisza, ze do tej pory zadna ksiazka tak piorunujaco na nie nie podzialala, oznacza to byc moze nic wiecej niz to, ze nie przeczytaly do tej pory wiecej niz dwie, gora dwie i pol ksiazki i podobnie jak na kims kto nie wyjechal nigdy poza swoje siolo, wielkie i przytlaczajace wrazenie moze zrobic budowla w rodzaju palacu kultury i nauki w krakowie, albo nawet juz sama hala dworca centralnego. albo jesli januszowa wielbicielka przeczytala wiecej niz dwie, gora dwie i pol ksiazki, mogloby to swiadczyc, ze czyta za duzo, za szybko i lapczywie tresc lyka bez gryzienia i nic z tego czytania nie zostaje przyswojone, tylko przez chwile utrzymuje sie jakis posmak „ale mi sie zycie zmienilo, biedny jakubek” itd. tym bardziej, ze czesc z tych najbardziej zachwyconych, wprost napisalo do janusza komplementujac jego ksiazke, ze taka dobra ze przeczytaly ja (400 stron maczkiem!) w ciagu jednej zimowej nocy czy popoludnia na plazy. przy takim tempie, nie ma szans przeanalizowac ani nawet zauwazyc nic poza naiwna i prymitywna jak scenariusze pornosow fabula i bezkrytycznie dac sie bombardowac wrazeniami, o co janusz starannie zadbal, zeby mocnych wrazen nie zabraklo na zadnej kartce pracowicie spisanej historii biednego jakubka. a moze…
    ok, musze konczyc bo zbliza sie tlum. ida pielegniarki, szwaczki, studentki i emerytki, mlode matki pchajace wozki i konduktorki w mundurach pkp, wiekszosc trzyma sie za rece, inne przyciskaja do piersi egzemplarze „s@motnosci” i ryngrafy z wisniewskim, skanduja i niosa transparenty: „odpierdolcie sie od janusza”, „nie ma wolnosci bez s@motnosci w sieci”, „janek wisniewski padl ofiara”, „sieg heil janusz” i „oddajcie jakubka”.
    oh my goodness, alez one sa wzruszone i lepkie, jest ich cale mnostwo, ich stan jest tragiczny i otaczaja mnie ze wszystkich stron! sa wszedzie! to mutanty! i beda krecic film!


    • RSS