mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2006

    jakies pol godziny temu przyszedl mi do glowy swietny pomysl na karykature mahometa. w pierwszym odruchu chcialam od razu go narysowac i opublikowac na blogusiu. to by sie dzialo – pomyslalam – nie ruszajac sie z domu moglabym wywolac zamieszki w damaszku. jednak zaraz przypomnialam sobie o polsce i ewentualnych dla niej konsekwencjach, na jakie bylaby narazona przez jeden wybryk nierozsadnej nastolatki. obmyslonej przeze mnie zniewagi zaden mudzahedin by nie zniosl i w odwecie wezyrowie mogliby rzucic klatwe na caly nasz piekny kraj. mogloby wtedy dojsc do jakiejs zupelnie niepotrzebnej tragedii. pomyslalam o was i o waszym zyciu codziennym rejestrowanym w fotoblogusiach i zrobilo mi sie zal. bylam naprawde wzruszona, kiedy wyobrazalam sobie to wszystko tak jakby mlody, zdolny i chciwy sukcesu polski rezyser nakrecil osadzona w tzw rodzimych realiach zakorkowonego skrzyzowania w jeleniej gorze polska wersje teledysku ‚ewrybadyharts’ zespolu r.e.m. w wykonaniu stachurskyego, gawlinskiego, malejonka lub innej zasluzonej twarzy. jakby pokazal was wszystkich w starych oplach i nowych daewoo: faceta w turkusowym garniturze jak wydaje polecenia przez komorke, egzekutywna blondyne o bladorozowych wargach i skorze koloru podpieczonego na solarium stolca jak intesywnie nad czyms rozmysla, babcie z dziadkiem z wiadrami ustawionymi na tylnym siedzeniu rdzawego 125p jak patrza znieruchomiali przed siebie (on z rekami na gorze kierownicy, ona na podolku), czterech hiphopowcow w kolorowych czapeczkach jak sie wkurwiaja, bo gdzies nie dojada, podrzednego informatyka podejrzewajacego swoja zone anne o zdrade z administratorem serwera i tak dalej. wzruszajace, tkliwe, dajace do myslenia. uznalam ze nie moglabym otworzyc puszki pantery, nie moglabym rzucic na szale to cale piekno i naruszyc chwiejna rownowage mocno napietych stosunkow miedzynarodowych ryzykujac nie wiadomo czym i nie wiadomo po co. zamiast tego postanowilam raczej otworzyc butelke likieru marki ‚old krupnik’ – polish honey liquer, ktora trzymalam na specjalna okazje. w koncu nadeszla ona, ale musze wyznac ze w najsmielszych marzeniach nie spodziewalam sie, ze okazja ta bedzie ocalenie przeze mnie wielu istnien ludzkich!

    prosze sobie wyobrazic taka sytuacje: po towarzyskim meczu z usa w kaiserslautern u calej polskiej kadry oprocz sztabu szkoleniowego wykrywaja wirusa ptasiej grypy albo jakiegos jeszcze gorszego wirusa. wszyscy zawodnicy zostaja poddani bezwarunkowej szesciomiesiecznej kwarantannie w odosobnionym osrodku medycznym na pustyni w newadzie i z tego powodu nie moga zagrac na mundialu. w ich miejsce pawel janas musi szybko powolac 23 zawodnikow na mistrzostwa swiata, ale zaden z nich nie moze sie nazywac boruc, dudek, kowalewski, kuszczak, adamski, baszczynski, bak, bosacki, jop, klos, kus, rzasa, zewlakow, giza, gorawski, kosowski, krzynowek, lewandowski, mila, radomski, smolarek, sobolewski, szymkowiak, scherfchen, zajac, frankowski, niedzielan, rasiak, sosin ani zurawski. kogo zatem ma powolac pawel janas? prosze podac 23 alternatywnych zawodnikow uprawnionych do gry w reprezentacji na odpowiednich pozycjach. autor najlepszego skladu dostanie w nagrode niespodzianke – plyte z najnowszym singlem nowego papieza.

    kot na myszy w sprayu – wydestylowne ze szczyn odpadozernego burasa molekuly zapachowe tworza podstawe puszkowanej esencji kociej obecnosci. wystarczy popsikac, aby mysz rozwazajaca zagniezdzenie sie na danym terenie dala sie zlapac na haczyk i po namysle uznajac taki teren za dzielnice zbyt niebezpieczna dla swojego potomstwa poszla szukac szczescia gdzie indziej.

    w trudnych zyciowych momentach najwazniejsze jest zachowac niezmacona wiare, radosc i pogode ducha.
    nic tak w tym nie pomaga jak butelka rumu.

    rum.jpg

    nie zagladam trwozliwie co pol godziny do xiegi gosci i kondolencji, zeby neurotycznie sprawdzac czy ktos aby przypadkiem nie nabrudzil. zagladam wtedy kiedy naprawde chce mi sie rzygac, czyli glownie w niedziele o piatej rano, z nadzieja ze znajde cos co mnie zainteresuje i rozbawi i pozytywnie zintegruje i czasami rzeczywiscie tak jest. jest tez tak i dzisiaj, kiedy dwa nowe, wspaniale wpisy o poranku nie tylko zainteresowaly mnie i rozbawily, ale rowniez przyprawily o erekcje brwi i uczucie przyjemnego mrowienia po wewnetrznej powierzchni czaszki.
    uwaga czytelniczka, ktora nie miala do czynienia z narkomanem na zywo i chcialaby miec ten pierwszy raz ze mna przez gg – uprzejmie informuje, ze bardzo doceniam twoje zaufanie i propozycje, ale bede teraz sporo jezdzic i nie dam rady zdeprawowac przez internet ani jednego dziewczecia, az do conajmniej po mundialu. poza tym nie mam i nie uzywam zadnych komunikatorow, moj blogus jest moim gg i wszystko co mam do powiedzenia moim czytelniczkom, pisze po prostu na blogusiu, a one wiedza, ze zawsze moga mi sie zwierzyc klekajac pod jednym z moich wpisow. jesli i ty, podobnie jak my wszyscy, interesujesz sie narkomania, to serdecznie zapraszam do dyskusji na ten temat w szczerym polu komentarzy. a tak na uszko to moge chyba zdradzic bez obaw, ze nazwiecie to bezwstydnym lansem, moja mala niespodzianke: wszystkie czytelniczki juz wkrotce beda mogly poznac mnie nieco blizej, bowiem wystapie w jednym z bravo-girl-foto-story grajac zlego dilera krecacego sie lubieznie kolo gimnazjum katolickiego w lomzy. zagram co prawda tylko w czterech kadrach i charakteryzacji brodatego sodomity po czterdziestce, ale uwazne oko dostrzeze w granej przeze mnie postaci ten charakteryczny rys, po ktorym zawsze poznajecie swoja @linke.
    z kolei czytelnika wygladajacego na lekko zdezorientowego, ktory slusznie zauwazyl, ze z mojego bloga ni chuja nie plynie przekazu, przepraszam. poczatkowo mial byc przekaz, mial ladnie plynac i bardzo sie o to staralam, ale mi nie wyszlo. na poczatku nie wiedzialam co zrobic i jak to czytelnikom wytlumaczyc, ale machinalnie napierdalalam blogusia dalej i jakos szlo, a potem tak juz zostalo. a to w sumie brzydko wobec czytelnikow, ktorzy licza ze jakis przekaz poplynie, ale do tej pory nie udalo mi sie zadnego wykoncypowac. moze jak poprawie paly napolrocze, to siade i jakis przekaz wymysle, na razie musi zostac tak jak jest. sorry.
    i powtarzam jeszcze raz do wszystkich: nie odpowiadam wcale nie dlatego ze was zlewam, tylko powtorze jeszcze raz: nie odpowiadam wam wcale nie dlatego, ze was zlewam ale po prostu nie posiadam, ze szlachetnych wyzszych powodow filozoficznych, gg.

    zycie blog refleksja siedze jak antyczna rzezba, glowa pelna mysli a sedes pusty
    i nagle plask! plusk pustki trafia w tafle mysli – tak rodzi sie nowa notka – i juz serdecznie winszuje moim kochanym czytelniczkom w noc swietego walentego!

    ualinki.jpg

    na zdjeciu: impreza walentynkowa u @linki. szkoda ze was nie bylo, przyszli wszyscy oprocz was my sweet szeris!

    np interfejs wykorzystujacy podlaczenie do komputera dwoch myszek obslugujacych dwa niezalezne kursory. rozwiazanie pozyteczne zwlaszcza w programach graficznych, gdzie obsluga dwureczna ulatwialaby i przyspieszala produkcje obrazkow. albo: sama nie prowadze samochodu, ale czesto jezdze z roznymi ludzmi, przede wszystkim sa to nocne eskapady i mam wtedy okazje obserwowac jak sie kierowcy wkurwiaja dlatego, ze ktos nadjezdzajacy z przeciwnej strony ma wlaczone swiatla dlugie, ktore oslepiaja. proponowanym rozwiazaniem bylaby wiazka laserowa emitowana przez przednie zderzaki, wypalajaca w oczach kierowcow nadjezdzajacych z naprzeciwka plamke o tresci „wylacz dlugie swiatla chuju”, widoczna jeszcze przez dlugi czas nawet przy zamknietych powiekach, co wymagaloby zatrzymanie sie na 15 minut na poboczu i odczekanie. z kolei w czasie upalow, kiedy sie lezy w hamaku i pije wcale nie piniakolade tylko zwykly browarek, doskwiera to ze trzeba sie odpychac od czegos aby wprawic hamak w ruch kolyszacy. usprawnieniem uprzyjemniajacym pobyt w hamaku bylby zawieszony nad czescia dolna uklad napedowy oparty na piascie i przekladni lancuchowej z systemem zmiany przelozen przypominajacej zwykly rower. wystarczyloby podniesc lekko nogi i popedalowac troche, aby latwo rozbujac hamak do pozadanego wychylenia. wersja tego rozwiazania bylby hamak podwieszony pod parasolem zamontowanym na ramie ustawionej na plastikowym katamaranie. w tym wypadku pedalowanie nie tylko kolysaloby hamakiem, ale takze posuwalo do przodu cala konstrukcje po tafli jeziora lub sadzawki – taki hamak napedzany rowerem wodnym moglby byc hitem osrodkow wczasowych. mam tez pewien pomysl do ktorego potrzebuje 3 czytelnikow na ochotnika do eksperymentu naukowego. musza miec grupe krwi a, b, ab lub 0 i 18 lat albo pisemna zgode rodzicow. eksperyment potrwa okolo 15 minut, jest calkowicie bezbolesny, a ciala zostana odwiezione taksowka na koszt @linki.

    na sprezyne naklada sie sera na przynete, kiedy pojawia sie mysz, niucha i traca ser nosem, blyskawicznie opada mala dzwigenka, ktora robi myszy zastrzyk w kark. pod wplywem specjalnego koktajlu z halucynogenow mysz przezywa glebokie doswiadczenie psychodeliczne, doznaje jednosci z natura i z pogarda opuszczajac babilon wyprowadza sie na wies, aby zalozyc komune mysz w stodole.


    • RSS