mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 4.2007

    dzisiaj chcialam poruszyc pewien wazny problem jakim sa moim zdaniem karne wykonywane po dogrywce zakonczonej remisem. czy uwazacie ze to jest dobre rozwiazanie? czy jestescie z niego tak naprawde zadowoleni? a co sadzicie o takim pomysle, zeby karne strzelac przed dogrywka zamiast po niej? wyjasnie to na przykladzie: zalozmy, ze trwa np mecz finalowy euro2012, po 90 minutach polska remisuje w kijowie z anglia 1:1 i normalnie nastapilaby teraz polgodzinna dogrywka, a po niej, jesli rezultat bylby nadal remisowy, seria rzutow karnych strzelanych przez zmeczonych i sparalizowanych strachem zawodnikow.
    z kolei wg proponowanego przeze mnie rozwiazania, zaraz po ostatnim gwizdku sedziego zaczynaja sie karne, ktore zadecyduja o tym, kto jest zwyciezca tylko pod warunkiem, ze dogrywka (rozegrana po karnych) zakonczy sie wynikiem remisowym. wracajac do przykladowego finalu euro2012: do 90 minuty bylo 1:1 i hiszpanski sedzia zgodnie z regulaminem zarzadzil strzelanie jedenastek. swoje szanse wykorzystali najpierw 4 anglicy i 4 polacy, w ostatniej serii do ustawionej na jedenastym metrze pilki podchodzi doswiadczony peter crouch i umieszcza ja w siatce obok rozpaczliwie interweniujacego artura boruca. chwile pozniej na bialym punkcie futbolowke ustawia rozgrywajacy pozegnalne spotkanie w kadrze pupilek forumowiczow onetu grzegorz rasiak z southampton, przymierza sie, bierze rozbieg i scott carson broni!!! anglia mistrzem europy krzyczalby dariusz w tym momencie gdyby mecz rozgrywany byl wg starych zasad. ale wg zasad nowych, dopiero teraz rozpoczyna sie dogrywka, a wynik karnych bedzie mial znaczenie tylko jezeli po jej zakonczeniu nadal bedzie sie utrzymywal rezultat remisowy. za to jesli chocby jednym golem wygra polska, to nie bedzie miala zadnego znaczenia ani pomylka rasiaka ani nawet gdyby wszyscy polacy po kolei zmarnowali swoje szanse w strzelaniu jedenastek.
    zasadnicza korzysc takiego rozwiazania polegalaby wg mnie na tym, ze zamiast ogladac przez ostatnie minuty grajacych na czas, wymeczonych dlugim turniejem zawodnikow probujacych wytrzymac w jak najlepszej formie do karnych, moznaby dac szanse rehabilitacji na boisku zawodnikom, ktorzy przestrzelili karnego i ogolnie cala dogrywka bylaby ciekawszym widowiskiem. naturalnie jedna druzyna by sie bardziej bronila a druga atakowala, ale specjalnienie nie rozniloby sie to od drugiej polowy meczu finalowego, ktorego pierwsza zakonczyla sie wynikiem 0:1.
    jak wam sie podoba takie rozwiazanie? czy widzicie w nim wiecej zalet niz wad? czy swiat nie bylby choc troche piekniejszy, gdyby najpierw uefa na probe (np w pucharze intertoto), a potem fifa (we wszystkich zawodach) przyjely taka poprawke do regulaminu rozgrywek pucharowych?

    ekmuk.jpg

    ekmpolska.jpg

    ekmholandia.jpg

    ekmfrancja.jpg

    ekmdania.jpg

    ekmbelgia.jpg

    ps. zdjecia z plyty typu „free photo”, ktora mnie zachwycila.

    mowi @linka, corka teresy: nie pisalam, bo w czasie ferii wysmarowalam twarz sztucznym opalaczem, a poniewaz przed uzyciem nie zapoznalam sie koniecznie z trescia ulotki to zdrowo przedawkowalam ten nieobliczalny specyfik. dodatkowo wyskubalam sobie brwi i namalowalam nowe kredka, wyszlo troche krzywo i nie dawalo sie zetrzec bo to byla kredka do brwi permanentna. najgorsze, ze w ramach nowego czadowego imidzu zrobilam sobie tez sama kilka pirsingow w nosie i dziaslach, ale sie spapralo paskudnie i spuchlo i ropa i w ogole tego.
    byc moze gdybym wszystkie te czynnosci wykonywala na trzezwo efekt bylby lepszy, ale w znieczuleniu po butelce ginu nie poszlo mi tak jak zamierzalam no i coz – wstydzilam sie potem pokazac ludziom na blogu.
    na szczescie dzieki cudownym peelingom, kremom ujedrniajacym, uslugom odsysania tkanki tluszczowej i plukania jelita grubego metoda turbolewatywy biczem wodnym jakim poddalam sie w warszawskich salonach kosmetycznych udalo mi sie przywrocic wyglad siedemnastolatki i juz od jutra zapraszam wszystkich czytelnikow na europejski festiwal mniejszosci.

    tu pisze matka, teresa boguslawska: ostatni wpis to puste przechwalki. wszelka zwloka w napierdalaniu tego blogusia jest spowodowana menelstwem mojej corki @linki. nie bylo zadnych przygod z agentami kontrwywiadu, tylko zwyczajnie opuchl jej ryj z przepicia i wstydzila sie przez 2 miesiace ludziom pokazac.

    wcale nie wyjechalam do anglii jak wszyscy mysleli. na sylwestra wypilam troche i niepotrzebnie zadarlam ze sluzbami specjalnymi kilku panstw, glownie arabskich liderow sprzedazy ropy i skupu niewolnic, wrogow wolnego swiata, wolnego obrotu alkoholem i legalizacji marihuany. musialam na jakis czas zniknac, zamilknac, zejsc do glebokiego podziemia. po zejsciu zakonspirowalam sie w kamuflazu zwyklego zula – opuscilam sie w szkole, zaczelam wagarowac, wachac i ostro pic. pomyslalam ze pospolitego menela z malego miasteczka nikt nie bedzie podejrzewal o to, ze jest niezalezna zakonspirowana jednoosobowa komorka partyzanckiego kontrwywiadu.
    mylilam sie jednak. raz, kiedy szlam przez park w strone mojego ulubionego kawalka trawnika, zauwazylam ze podaza za mna czlowiek przebrany za staruszka. mial na sobie jasnobezowa jesionke, na glowie kapelusz, a w reku trzymal parasol z zatruta koncowka. towarzyszyl mu jamnik, ktory na pewno byl spreparowany i potrafil bez chwili wahania w ulamku sekundy rozszarpac mi gardlo. w otwartej walce nie mialabym z nimi szans, dlatego postanowilam zaatakowac pierwsza, wykorzystujac element zaskoczenia – zwolnilam kroku i pozorujac wiazanie sznurowki podnioslam garsc zwirku z parkowej alejki i wstajac sypnelam nim dziadkowi w oczy. zanim zdazyl zareagowac pozbawilam go zatrutej parasolki, ktora przebilam jamnika, a nastepnie ciosem trzymanej za szyjke butelki wina (sophia merlot, rocznik 2005) powalilam na ziemie jego wlasciciela.
    po tym wydarzeniu nie czulam sie bezpiecznie nawet w moim malym miasteczku i ucieklam z domu. tulalam sie po drogach i bezdrozach unii europejskiej. jadlam co popadnie, glownie odpadki znajdowane po zachodzie slonca na targowiskach, sypialam na dworcach, w opuszczonych hangarach, u starych bogatych wdow i w anarchistycznych komunach. jesli udalo mi sie uzebrac gdzies pare euro to wolalam przeznaczyc gotowke na zakup jakiegos taniego kwasiora niz napierdalanie blogusia z cybercafe. wrocilam teraz, bo u marsylskiego sprzedawcy gazet przeczytalam naglowek, ze usa szykuja sie do inwazji na iran. pomyslalam, ze moze sie przydam na cos, pomoge jesli trzeba. w czasie oczekiwania az zostane przerzucona w rejon zatoki perskiej, postanowilam znowu regularnie cieszyc was na mym blogusiu sprawozdaniami z wielu pociesznych drobnostek w jakie obfituje moja codziennosc.


    • RSS