mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2009

    w rzeczywistosci nie jestem nastolatka, to byl tylko taki zmyslony pod falszywym nikiem kamuflaz, aby zwabic naiwnych internautow. teraz, kiedy juz zdobylam ich uwage, trafik i zaufanie, moge wyznac dlaczego chcialam abys sie tutaj znalazl i przeczytal te slowa:

    jestem biznesmenem i mam dla ciebie arcyciekawa oferte. prosze cie tylko o jedno – daj sobie szanse, nie przerywaj lektury tylko przeczytaj teraz: jezeli pragniesz spelnic wszystkie swoje marzenia i potrzebujesz w tym celu solidnie zarobic to skontaktuj sie ze mna natychmiast oraz (niespodzianka) otrzymaj ode mnie prezent: !!! pakiet startowy = 3 litry wysmienitej pasty do zebow w koncentracie – calkowicie gratis!!!

    droga @linko – listy z pytaniami zaczynajace sie od tego zwrotu dostaje od was niemal codziennie. dzielicie sie w nich ze mna waszymi troskami, opowiadacie o tym co wam na tym swiecie dokucza, prosicie mnie o opinie i porady. na te pytania, na ktore moge, z reguly odpowiadam od razu sama, ale czasami moja wiedza jest zbyt ograniczona, aby moc rzetelnie rozwiac wasze watpliwosci z dziedzin takich jak aborcja, hakowanie stron www czy chemia dla narkomanow. postanowilam poprosic o pomoc moja dobra znajoma i sasiadke, dr anne z ktora spotykamy sie czesto na winko i filozofie i ktora zgodzila sie chetnie odpowiedziec na wasze pytania z dziedziny nauk przyrodniczych i scislych: j@ jako urodzona humanistka zawsze bylam z nich slaba, a ona doskonale rozumie nasz kosmos codzienny i rzadzace nim prawa natury. posluchajmy dr anne, co ma nam dzisiaj do powiedzenia:

    drodzy czytelnicy @linki:

    piwo: produkowane juz przez naszych prehistorycznych pradziadow jest jednym z najstarszych znanych ludzkosci napojow. ten magiczny eliksir  i ozywczy trunek pedzony na bardzo zdrowych drozdzach stanowi doskonale zrodlo wielu cennych witamin i mineralow. korzystnie wplywa na uklad wydalniczy, tonuje prace systemu pokarmowego, koi nerwy i poprawia nastroj.

    wino: zyciodajny naturalny produkt ze sfermentowanych winogron jest niezwykle korzystny dla naszego zdrowia. zbawiennie dziala na uklad krazenia i serce pompujace krew po zylach, wspomaga prace jelit i wielu innych waznych organow. czerwone, stosowane na kobiety w polaczeniu z muzyka, dziala nawilzajaco i poszerza dystans miedzy kolanami.

    rum: rum dziala przede wszystkim bakteriobojczo, insektobojczo i odkazajaco. rowniez wplywa relaksujaco na uklad kostnomiesniowy i nerwy, a w tropikach pomaga bialym ludziom przystosowac sie do temperatur i robactwa. podobne dzialanie do rumu wykazuje takze whisky z lodem.

    kanabisy: pochodzace z roslin konopnych kanabisy posiadaja od dawna znany szereg wlasciwiosci leczniczych i magicznych. dzialaja przeciwbolowo, likwiduja nudnosci, stress, zaparcia, swedzenia, potliwosc i krosty, poprawiaja pamiec i poszerzaja wyobraznie oraz powstrzymuja lysienie. w literaturze fachowej trudno znalezc schorzenie, na ktory nie dzialalyby korzystnie kanabisy, szczegolnie podawane doustnie.

    lsd: kwas produkowany z grzybow atakujacych zboze. nic tak nie wyczula na detal jak lsd, a jego nawet bardzo male ilosci swietnie wyostrzaja spojrzenie na pewne sprawy, takie jak np wzory na dywanie albo kolorowe swetry. ponadto lsd wykazuje sie dzialaniem wyrownujacym poziom roznych waznych substancji wystepujacych w mozgu i calym organizmie, poprawia wzrok i sluch oraz integruje jednostke z otoczeniem.

    grzybki – grzybki zawieraja wiele odzywczych mikroelementow, soli mineralnych i rzadko spotykanych pierwiastkow oraz przede wszystkim psylocybine, ktora poprawia stosunki czlowieka z natura, pozwala obudzic w sobie elfa i nawiazac glebsze, bardziej osobiste relacje z naszymi sasiadami – roslinami.

    amfetamina – czarodziejski puch uzywany od wiekow przez wywiad izraelski i amerykanskich marines dziala stymulujaco, zwieksza koncentracje, usprawnia wydolnosc i przyspiesza perystaltyke umyslu. nie od dzisiaj wiadomo, ze dzieki amfetaminie mozna znacznie poprawic swoje wyniki w nauce i sporcie.

    kokaina – produkowana z lisci kokaina poprawia krazenie i dodaje energii, udroznia drogi oddechowe, likwiduje przeziebienie, przemeczenie i bole w krzyzu, zapobiega miazdzycy i alzheimerowi, ulatwia nawiazywanie kontaktow towarzyskich oraz sprawia, ze do pracy czlowiek snuje sie ospale, a wraca krokiem dziarskim i sprezystym.

    duzo zdrowia
    wasza dr anna

    rozpoczyna sie tak: na scenie mrok, pada snieg, slychac spiew. spiewa chor meski.
    muzyka: piesni serbskich wojownikow.
    przez las idzie zgarbiona w pol stara baba, ktora stracila siedmiu synow na wojnie. baba chodzi po lesie i zbiera suche galezie, spora ich kupe niesie na plecach. wsrod konarow znajduje ziarko gryki, ktore po powrocie do chalupy zamiast ugotowac z sola i zjesc postanawia zasadzic w doniczce. po kilku minutach z ziarka wybija kielek, z kielka wychodzi slowianski woj i bez slowa pokazuje plansze:
    „@linki gadka o czerwonobrodym:”
    trzyma przez chwile i wychodzi.
    wchodzi @linka i zagaja kajke:
    slawa prawoslawnemu bulgarskomu narodu! pewnej nocy popilismy, popalilismy i kiedy nastapilo ogolne rozprezenie obyczajow jeden kolega zamknal sie z nowo zapoznana mlodociana w ciemnym pokoju.
    ni trzy kwadranse nie minely jak wychodzi rozczochrany mruzac oczy. popatrzelismy na niego i nie wierzymy – dolna czesc jego twarzy krasniala jakby wyjadal prosto z miski kisiel owocowy albo mrozone osocze.
    - wampir! wampir! – rozlegly sie okrzyki przerazenia. on podniosl dlonie, a palce mial czerwone jak dentysta po dlutowaniu osemek z komplikacjami. gdy zorientowal sie co sie przydarzylo, splonelo wstydem jego lico rowniez w gornej swojej polowie i z tej wielkiej sromoty uciekl szybko i schowal sie do lazienki. i tak to na pamiatke owego wydarzenia, lud zwal go „czerwonobrodym”, a j@ te legende dla potomnych pokolen na blogusiu spisalam.
    wychodzi @linka.
    z ziarka gryki wychodzi drugi slowianski woj i bez slowa pokazuje plansze:
    „poganski kuniec”

    z okazji wczorajszych walentynek poczulam sie nieco samotnie i postanowilam po poludniu pojsc do miasta, aby poznac kogos i nie byc juz dluzej singielka (z sabinka sie nie widujemy. j@ kocham lezbijke z rownoleglej, ale ona nie chce mnie zauwazac). wloczylam sie troche bez celu po pubach i klubach wypijajac w kazdym lokalu po dwa, trzy piwa i idac dalej w poszukiwaniu szczescia w milosci. widzialam pary patrzace sobie w oczy, pijace slodkie likiery, wreczajace rozowe serduszka i kartki z pozytywkami. myslalam, ze nie znajde juz nikogo i bylam coraz bardziej zdesperowana i naalkoholizowana, az w koncu zobaczylam ja, jak siedziala na przystanku – sama, pograzona w myslach, oparta plecami o reklame piwa tyskiego nalepiona na plexiglas. przez chwile pokrecilam sie dookola zerkajac niepewnie na nia z jednej i drugiej strony, az w koncu zebralam w sobie wystarczajaco wiele odwagi, przygladzilam grzywke i podeszlam. kiedy podniosla na mnie oczy, zapytalam najbardziej nonszalanckim i pewnym siebie tonem, na jaki mnie bylo stac:
    - z gory przepraszam za zbytnia smialosc z mojej strony, ale obserwujac pania siedzaca tu samotnie w ten piekny lutowy wieczor przyszlo mi do glowy pytanie, przed ktorego zadaniem nie potrafilam sie powstrzymac: czy nie zechcialaby pani pojsc ze mna do parku na wino lub dwa?
    nieznajoma powiedziala, ze chce i poszlismy do spozywczego, gdzie jako osoba zapraszajaca kupilam kurtuazyjnie dwie butelki wina, zaoferowalam sie tez z zakupem paluszkow lub orzeszkow, ale ona powiedziala, ze podobnie jak j@ nie je kiedy pije. czulam, ze jednak mamy ze soba cos wspolnego i z dwoma zakupionymi winami udalysmy sie do parku, gdzie w ustronnym miejscu otworzylam je korkociagiem, ktory przezornie zawsze nosze przy sobie – najpierw jej butelke, a potem swoja. stuknelismy sie szklem i po chwili dowiedzialam sie ze moja nowo poznana znajoma ma na imie maria, 54 lata i mieszka niedaleko. kiedys pracowala jako przedzarka i pomoc w przemysle przetworczym, lubi tak jak j@ wino, pilka nozna sie specjalnie nie interesuje.
    rozmowa sie kleila i ani sie obejrzalam jak poszlismy do spozywczaka po drugie wina. j@ juz bylam po tych browarach wczesniej, ale postanowilam trzymac sie dzielnie, byly w koncu walentynki, jedyny taki dzien w roku. kiedy wrocilismy w to samo miejsce pogasly okoliczne swiatla i zrobilo sie zupelnie ciemno, w ksiezycowej poswiacie widzialam tylko ogolny zarys marii, jak podnosi szyjke do ust i wydobywajaca sie z nich pare kiedy opowiadala jakies historie, ktore ostatnio przydarzyly sie jej w sklepach. czulam ze dzieje sie ze mna cos dziwnego, ale nie chcialam dac po sobie  dac niczego poznac i z coraz wiekszym wysilkiem woli udawalam, ze jestem zasluchana w jej opowiesci. w pewnym momencie maria przerwala wartki tok narracji, postawila wino na lawce i poszla za krzaki skad za chwile nocna cisze zbalamucil szum strumienia szurajacego miedzy konarami i rozgarniajacego suche liscie. siedzialam na lawce sama i czas dluzyl mi sie niesamowicie, probowalam podniesc butelke do ust ale nie dawalam rady, ten niekonczacy sie szum rozgarnianych lisci strumieniem wydobywajacym sie z marii kazal mi wreszcie zrozumiec, ze zostalam zahipnotyzowana i zniewolona. zza krzakow wypelzla maria, ktora miala teraz postac wyzszego ode mnie o dwie glowy pajaka o odwloku srednicy osmiu do dziesieciu metrow, a strumien szurajacy w lisciach byl w rzeczywistosci ciagnaca sie za maria nicia, ktora otoczyla mnie szczelnie w kokon, rzucila drugi jej koniec ponad galezia i podciagnela mnie do gory. nie moglam zrobic nic kiedy ona przeszukiwala moje kieszenie, skad zabrala mi pieniadze, dlugopis, korkociag, lufke, tabletki i inne drobne przedmioty codziennego uzytku. kiedy nie mialam juz nic, opuscila mnie na lawke, gdzie stracilam przytomnosc. obudzilam sie kilka godzin pozniej, sztywna ale juz nie zwiazana pajecza nicia, ktora najwyrazniej rozpuscila sie w kwasnej porannej mzawce i zauwazylam, ze maria odchodzac zabrala takze moje pol wina. obolala od zimna, upadku i ciasnych wiezow powoli wrocilam do domu, gdzie sprawdzilam blogusia i okazalo sie, ze nikt z czytelnikow nie pamietal o mnie w walentynki i nie zlozyl mi zyczen, co mnie dobilo i spedzilam caly nastepny dzien i cala nastepna noc owinieta w koc snujac kleby czarnych mysli.
    tych walentynek milo zatem wspominac nie bede.

    kazdemu kto dzisiaj podejdzie do mnie, na haslo „@linko polej winko” zasponsoruje jedna butelke winska marki sofia!
    @linka

    teraz mozesz wypluc exploit: poniewaz system jest dla ciebie okrutny i bezwgledny traktujac cie jak kawalek parszywego gowna, ktore nalezy wsadzic za kraty pod zarzutem trzymania krzaku w szafie, ty badz rownie rownie bezwzgledny i okrutny dla tego parszywego systemu. na portalu zamiesc anons o tresci „mlody ustatkowany kawaler powaznie myslacy o zyciu pragnie poznac kogos rownie twardo stapajacego po ziemi” lub wyszukaj w bazie danych i zapoznaj przez internet brzydka i niesmiala dziewczyne o katolickim sercu. uwiedz ja na czacie, a kiedy bedzie gotowa, zaproponuj spotkanie i zabierz ja na wieczorek samotnych serc ludzi w trzecim wieku. badz czarujacy, zajmij stolik, pomoz jej usiasc odsuwajac krzeslo, zamow ciastka i napoje. kiedy dziewcze sie troche rozkreci, pod pretekstem wyjscia do toalety pozostaw ja wsrod ponurych, samotnych starcow odzianych w garnitury dwukrotnie starsze od niej i opusc lokal zostawiajac dla zmylenia tropow swoja kurtke (stara) na oparciu krzesla.
    nastepnego dnia przeslij jej wyjasnienie, ze pikiety nic nie daja i teraz antyhunska partyzantka sabotuje babilon szerzac nastroj defetyzmu bezposrednio w karnych szeregach najwierniejszych slug mordoru. do maila zalacz manifesty domagajace sie zalegalizowania marihuany i godziwego traktowania zwierzat przez koncerny kosmetyczne i farmaceutyczne.

    di no a la muerte exploit: przebierz sie za dilera, stan pod szkola i rozdawaj dzieciom darmowe strzykawki wypelnione cukierkami.
    po przewiezieniu na komende w czasie rewizji osobistej pozwol przeszukujacym cie detektywom znalezc korespondencje milosna od bialej damy, pierscien z wygrawerowana dedykacja „pamieci tych, ktorzy odeszli – koledzy ze zwiazku bojownikow o wolnosc i legalizacje” i tajemniczy proszek, ktory po zbadaniu mikroskopem okaze sie trutka na krasnoludki.
    cale nieporozumienie wyjasnij, ze dajac sie omamic pozorom wzieto cie za zlego dilera, chociaz w rzeczywistosci jestes dobrym czarnoksieznikiem z harry pottera.


    • RSS