mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2009

    swiatlo na klatce nie dzialalo. otworzylam po omacku drzwi do mieszkania i stwierdzilam, ze ciemno jest takze w przedpokoju. weszlam dalej do stolowego i zastanawialam sie gdzie rozpoczac poszukiwania swieczek albo latarki, kiedy nagle rozblysly zarowki we wszystkich lampach i zobaczylam ze dookola mnie na kanapie i w fotelach siedza sean, george, roger, timothy, pierce i daniel razem z eleganckim tuzinem kobiet towarzyszacych. na moj widok wszyscy wstali wznoszac w gore kieliszki wstrzasnietego martini i zaspiewali mi gromkie „stolatstolat”, a pozniej klaskali i gwizdali glosno przez kilka minut.
    polka mi opadla i formalnie wymieklam.
    wielkie dzieki chlopaki, ze pamietaliscie o moich urodzinach, sprawiliscie mi cholernie mila niespodzianke!!!

    ladny gips

    8 komentarzy

    w dni parzyste jestem wiernym czcicielem szatana, w nieparzyste wzorowa wyznawczynia jezusa. to dla zwiekszenia prawdopodobienstwa uzyskania bezpieczenstwa ostatecznego: nie wiem do konca na co postawic, ale dzieki takiej podwojnej grze zaleznie od werdyktu sadowego mialabym okolo 50% szans na zalapanie do nieba lub ewentualnie na lepsze traktowanie w piekle. oczywiscie gdyby racje mial na przyklad mahomet to kupon nie wchodzi i jako niewierna mam przejebane bez wzgledu na wykonywane za zycia rytualy. tu jednak zastanawia mnie czy ci, ktorzy nie wierza w mahometa trafiaja do tego samego piekla z tym samym szatanem co ci, ktorzy nie wierzyli w jezusa? sytuacja dodatkowo komplikuje sie, gdyby okazalo sie, ze wylacznie prawdziwy jest np zoroaster albo jehowa w wersji mojzeszowej 1.0. strict – byloby to przeciez nielogiczne i niesprawiedliwe, gdyby istnialo tak wielu falszywych bogow i tylko jeden prawdziwy szatan przechwytujacy niewiernych wszystkich heretyckich denominacji.
    trudno jest siedemnastolatce podjac decyzje o wyborze nowej komorki z najkorzystniejszym planem taryfowym, a co dopiero postawic na jakas religie wiazaca czlowieka na cala wiecznosc, moze wy mi polecicie jakies fajne i prawdziwe wyznanie? czytalam w necie ze niezly jest animizm, ale najwiecej ludzi postawilo na rk albo luteranizm – jesli macie cos fajoskiego to podpowiedzcie, pApAtKi!

    na tapczanie siedzi cien.
    jest to cien mezczyzny, ktory zszedl po kartofle do piwnicy i nigdy stamtad nie wrocil, zostawiajac za soba otwarte drzwi zstapil trzynascie schodkow w ciemnosc, ale na zewnatrz juz nie wyszedl i nie wiadomo co sie z nim stalo, nie odnaleziono tez jego ciala.
    pamietam tez jak w innym domu niedaleko nas, rowniez w piwnicy trzymana byla na lancuchu postac cala czarna, widac jej bylo tylko oczy. za kazdym razem kiedy  przechodzilam tamtedy nie moglam sie powstrzymac, kucalam i zagladalam przez male okienko i widzac jak sie miota myslalam, ze to jakis potwor albo malpa, ale pozniej okazalo sie ze to porwany dla okupu zakladnik.
    podobno porzadny facet zreszta.
    czy nie wydaje wam sie mocno niesprawiedliwe albo przynajmniej lekko irytujace, ze kiedy rozpierdala sie autokar to zawsze siedza w nim albo pobozni pielgrzymi, albo niewinna szkolna wycieczka, ewentualnie zwykli nudni turysci z posiadajacego wszystkie wymagane atesty biura podrozy? nie pamietam zeby ostatnio rozjebal sie chocby minibus wiozacy stado zwyrodnialych kiboli na mecz pucharowy za granice czy nawet krajowe spotkanie w lidze. mysle ze takich busow wypelnionych spocona kibolska masa jezdzi po europie tyle samo, a moze nawet wiecej niz tych wozacych pielgrzymow, nie wierze tez, ze firmy wynajmujace srodki przewozu przeznaczaja  najlepsze jednostki do transportu pijanych i agresywnych zastepow wandali – na pewno daja im srodki najgorsze z przetartymi klockami hamulcowymi, ktore jednak zawsze dowoza ich bezpiecznie na docelowy stadion, podczas kiedy dzieci zamoznych podmiejskich dentystow jadace na kolonie do karpacza autosanem, ktory przeszedl wszystkie kontrole dodatkowo prowadzonym przez trzezwego jak swinia kierowce rozpoczynaja swoja wakacyjna przygode na strzezonym przejezdzie kolejowym pod kolami pospiesznego skladu wiozacego slaskie dzieci wdychac jod nad baltykiem.
    cos w tym musi byc, a kiedy nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo ze chodzi o teorie spiskowa.
    kiedys j@ tez nie wierzylam w tego typu teorie, dopoki mojemu serdecznemu koledze i badaczowi tych niewygodnych tematow ufo nie zniszczylo laserami domu, a konkretnie altanki na dzialce, w ktorej zamieszkal po tym jak jego wlasnosciowa kawalerka zostala przejeta przez spisek iluminatow. spotkany kolo smietnika nieszczesnik byl odziany w nieswieze szmaty i skarzyl sie, ze nie ma gdzie zamieszkac i skazany na tulaczke, przeganiany z dworcowych i parkowych lawek uwil sobie legowisko w lesie, a dokladnie w dziupli stworzonej przez konary rozlozystego bananowca – a skoro juz o samarytanskim bananowcu mowa, to zmieniajac nieco temat chcialam zaznaczyc, ze j@ wobec naszych przyjaciol drzew nie zywie zadnych uprzedzen, ani ich nie dyskryminuje, ani nie jestem przeciwna ich paradom. ale prawda niestety jest taka, ze niektore z nich moga byc uciazliwe, kiedy staja czesto w mniejszych lub wiekszych grupach czlowiekowi na drodze i straszac swoja postura przescigaja sie w konkursach wulgarnych zaczepek i szukaja okazji zeby upokorzyc kogos przypadkowego – ich ofiara jest samotny na ogol przechodzien, czesto w nocy i po srodkach, ktory moze bardzo nieprzyjemnie odczuc skutki takiego spotkania – sama ostatnio mialam na cmentarzu spinke z klonami srebrzystymi i kielichowcem wonnym, ktorej milo wspominac nie bede.
    warto tez przypomniec jak zachowywaly sie drzewa podczas ostatnich powodzi i innych katastrof. niektore oczywiscie pomagaly ludziom i wyciagaly ich z kipieli, ale wiekszosc – i o tym gazeta wyborcza nie chce pamietac – chwytaly ofiary konarami, galeziami, witkami i wciagaly je glebiej przyduszajac, albo blokowaly drzwi i okna uniemozliwiajac uwiezionym we wlasnych domach rozbitkom wyplyniecie kajakiem. podczas wichur, pozarow i trzesien ziemi bylo zreszta podobnie, dlatego nie ma sie co dziwic ze nie zawsze te duze rosliny spotykaja sie wsrod polakow z powszechna sympatia.
    chociaz j@ wczoraj zmienilam troche opinie kiedy obejrzalam w tv dokumentalny reportaz propagandowy o czlowieku, ktorego pewne drzewo uratowalo z wypadku samochodowego samo oddajac przy tym zycie. czlowiek ten po cudownym ocaleniu postanowil nigdy wiecej nie pic alkoholu, zapisac sie na pielgrzymke autokarowa do cudownego zrodelka, a po powrocie poswiecic zycie na pomoc ludziom pragnacym pomagac drzewom. zyczenia swojego nie udalo mu sie spelnic gdyz wracajac od zrodelka zginal nieszczesliwie w wypadku autokarowym. po smierci jego dziela nie bylo komu kontynuowac i pamiec o nim pewnie wkrotce zaginie, podtrzymywana tylko przez coraz rzadziej emitowane w porze skandalicznie niskiej ogladalnosci dokumenty. a warto by bylo sie postarac zeby nie popuscic tego w niepamiec. j@ sama poruszona bohaterska i przepelniona humanizmem postawa tej sosny, ktora poswiecila swoje zycie, aby uratowac obcego goscia wyszlam nawiazac znajomosc z okazami z mojego otoczenia, ktore wczesniej z wyzszoscia ignorowalam – zapoznalam sie z drzewami z mojej ulicy, nadalam im wszystkim imiona i od tamtej pory codziennie wracajac z pracy witam sie z kazdym z osobna zamieniajac kilka slow o pogodzie, polityce i zakupach. czasami tez daje im drobne prezenty: duza butelke wloskiej wody mineralnej, francuski ujedrniajacy krem do kory, albo niemiecki srodek na korniki, dzieki temu licze na conajmniej poprawne z nimi stosunki i szanse na spokojne chodzenie po ulicy bez obaw ze zostane bez wiekszego powodu zaczepiona.


    • RSS