mydziecisieci blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 2.2010

    - dzien dobry, czy zastalam adomasa?
    - niestety nie ma go, wyszedl.
    - w takim razie z pania ela z kadr poprosze.
    - juz lacze.
    - halo?
    - dzien dobry pani elu, mowi @linka boguslawska z dzialu glupich tekstow pisanych do internetu, chcialam zglosic ze nie moge dzisiaj przyjsc do pracy bo jestem chora.
    - co ci dolega?
    - halucynacje, gwaltowne wymioty, napady niekontrolowanego smiechu, ataki euforii.
    - czy doktor juz byl?
    - tak, byl i potwierdzil zatrucie muchomorem czerwonym (amanita muscaria) u mnie i trojki moich znajomych.
    - dobrze, w takim razie zostan @linko w domu i kuruj sie dziecko. zrob sobie koniecznie goracej herbaty i na kazda szklanke dolej jedna setke koniaku „babuni” i jedna rumu z rumianku „kurpiowski pirat”.

    - dobrze, pani elu.
    - liczymy ze szybko wrocisz do nas znowu i bedziesz cieszyc nas swoimi historiami!
    - niech zyje blog.pl!
    - niech zyje!

    z zachowywaniem tzw umiaru nie nalezy przesadzac i popadac w skrajnosci. uwazam ze umiar to dosc szerokie pojecie i nie ma potrzeby wytyczac tutaj jakichs sztywnych granic. jesli zatem zgodzimy sie z tym zalozeniem, mozemy uznac umiar za pojecie wszechobejmujace kazda ilosc, nie przekraczajaca zbytnio dawki smiertelnej.

    szokujacy coming out: kolega (dorosly, trojka dzieci, pracuje w jakims biurze) powiedzial mi przy ktoryms z kolei browarze, w wielkiej tajemnicy i z calkowita powaga, ze nigdy nie stosowal zadnych narkotykow, ale raz sprobowal marihuane. i mu sie podobalo.
    - no stary – wyszeptalam glosem podziwu i niedowierzania – nigdy bym nie zgadla, ze zdobyles sie na cos tak szalonego!
    usmiechnal sie chytrze, jednak z wyraznym przestrachem obserwujac czy sobie z niego nie zartuje albo czy jeszcze ktos tego przypadkiem nie podsluchal.
    pomyslalam wtedy, ze takich jak on moze byc wiecej, ze sa wsrod na nas i nie maja z kim podzielic sie swoim sekretem, poniewaz sie boja, wydaje im sie ze sa odmienni i dlatego zostana uznani za szalonych, moze nawet niebezpiecznych. aby podzialac na nich osmielajaco i ulatwic im podjecie decyzji, pokazac im, ze nie sa sami, postanowilam spisac
    liste slawnych polakow palacych marihuane

    oto lista @linki:
    1 milosz czeslaw (litwa/usa)
    2 mickiewicz adam (litwa/francja)
    3 sipowicz kamil (warszawa)
    4 smolarek euzebiusz (rotterdam/ao kavala)
    5 rosiek barbara (czestochowa)
    6 liroj (kielce)
    7 krawczyk krzysztof (warszawa)
    8 tusk daniel (gdansk)
    9 villas violetta (belgia/warszawa)
    10 dr anna (gryfino)

    mysle, ze jesli wytezycie odpowiednio pamiec to zdolacie sobie przypomniec jeszcze co najmniej kilkadziesiat nazwisk wybitnych postaci z polski rodem, ktore lubily zaciagac sie gestym szarym dymem z bongosa.

    licze na wsparcie ze strony czytelnikow, po uzupelnieniu zamierzam wpuscic liste do internetu.

    pamietam to jakby bylo wczoraj, chociaz zdarzylo sie przedwczoraj… jest ciepla noc, siedzimy z dr anna na balkonie, palimy ziola i pijemy wina. patrzymy na gwiazdy rozmawiajac o tym ile ich jest, jak daleko sa i co sie znajduje na krazacych wokol nich planetach, kiedy widzimy jak jedna z nich odrywa sie od czarnego nieba, na naszych oczach rozblyskujac wkracza w atmosfere ziemska i z sykiem laduje na trawniku pod balkonem.
    bierzemy szklanki i wychodzimy przed dom ignorujac zagrozenie obcymi formami zycia, jakie mogl przywlec z odleglych galatyk ten gwiezdny przybysz, lezacy teraz na naszym terenie i lekko dymiacy obiekt wielkosci okolo trzech skrzynek piwa. przygladamy mu sie z niedowierzaniem czy to jest na pewno to, czym nam sie wydaje byc i czym pachnie. okazuje sie, ze mamy szczescie – po dokladniejszych ogledzinach oraz probach organoleptycznych dr anna potwierdza, ze jest to wielka bryla skompresowanego na diament alkoholu.
    wspolnymi silami przenosimy nasz skarb do garazu i przy pomocy prostych narzedzi kuchennych pozyskujemy z krysztalu iskierki gwiezdnego pylu. kilka okruchow tego polyskujacego roznymi kolorami zlotego proszku dodanych do wody mineralnej zamienia szklanke zwyklej polczynianki w tequile, rum albo whisky, zaleznie od proporcji skladowych roznych mikroelementow pochodzenia kosmicznego.
    - oto prawdziwy dar niebios – mowi dr anna – jesli ukryjemy dobrze ten magiczny klejnot i uda nam sie dochowac tajemnicy, to wedlug moich wstepnych obliczen, mamy co pic na co najmniej do mundialu w 2106!
    zaczynamy skakac dookola i upajac sie naszym sukcesem. kiedy mija pierwsza fala radosci, chowamy meteoryt i zwolujemy paru znajomkow, zeby uczcic wygrana na kosmicznej loterii jaka jest ladowanie takiego cudu dokladnie tu i teraz przed naszym balkonem.
    kiedy konczy sie alkohol, zamiast isc do nocnego, dr anna wymyka sie do garazu i gdy pojawia sie znowu trzymajac triumfalnie nad glowa trzy butelki rumu, zostaje nagrodzona gromkimi brawami.
    - bum-bum­bum!—bum-bum-bum! – napierdalaja w sciane sasiedzi.
    - we will-we will-rock you! – odpowiadamy im chorem i jest bardzo wesolo.
    i pomimo, ze mialam szczesliwe dziecinstwo, w ktorym niczego nie brakowalo – ani narkotykow, ani piwa i wina, ani rokendrola, to bliskie spotkanie z reprezentantem obcej formy alkoholu jest niewatpliwie jednym z najpiekniejszych zdarzen w mojej siedemnastoletniej wedrowce po ziemi. mala gwiazdka umocnila moja wiare w to, ze ten pozornie zimny, bezosobowy wszechswiat podszyty jest jednak dobrem oraz madroscia i zna nasze potrzeby, a jesli zachowamy czystosc serca, to spelni on nasze skryte tesknoty, tak jak to pieknie opisal pablo coehlo w slynnej ksiazce „alkoholik”.

    kazdy spisek ma trzy strony detalu: te widoczna golym okiem w telewizji i w ktora nikt rozsadny oczywiscie nie wierzy. te ukryta, w ktora trzeba wlozyc troche wysilku i samemu wyszukac w niskonakladowych broszurach i na youtube. oraz te dostepna nielicznym, trzecia strone prawdziwa, dostrzegana przez ludzi potrafiacych myslec miedzy wierszami. podam tu kilka przykladow, wnioski pozostawiajac do wyciagniecia samym czytelnikom:

    a) 9/11: naiwnym spryciarzom wydaje sie, ze to amerykanie sami sobie wysadzili dwie wieze, po to zeby miec pretekst do ataku na irak. jednak kazdy inteligentny czlowiek potrafiacy analizowac wydarzenia w sposob niezalezny od nachalnie podstepnych medialnych sugestii zauwazy natychmiast, ze to wcale nie usa sie skrycie zaatakowalo, ale udajacy niewinna ofiare irak tak to sobie sam zorganizowal napadajac na kuwejt, zeby stworzyc usa pretekst do ataku. celem tego pozornie samobojczego kroku imperium sadama bylo wyciagniecie z wojny z amerykanami pewnych tajemniczych korzysci, o ktorych oczywiscie nie dowiemy sie ani z teleexpresu ani z gazety wyborczej.

    b) rzekomy wirus swinskiej grypy: bierne ofiary latwo dajace sie manipulowac chytrym mediom wierza, ze tajny rzad swiatowy wypuscil w zeszlym roku wirusa swinskiej grypy, aby zdziesiatkowac ludzkosc. jezeli w danym rejonie woda jest nieco mniej niz zwykle nafluoryzowana, mieszkajacy tam ludzie latwo dajacy sie sterowac mediom, staja sie bardziej sklonni uwierzyc w wersje, ze tajny rzad swiatowy wypuscil szczepionki przeciwko wirusowi swinskiej grypy, ktorych prawdziwym celem mialo byc nie powstrzymywanie wirusow, ale zdziesiatkowanie ludzkosci. ten kto jednak potrafi dostrzec oficjalnie ukrywane dzialania anonimowych postaci pociagajacych od gory za pewne sznurki, ten wnet zrozumie, ze w rzeczywistosci tajny rzad swiatowy wypuscil do internetu pozornie wrogich mu zaprogramowanych ludzi szerzacych propagande o szkodliwosci szczepionek, ktore sa jedynym skutecznym srodkiem przeciwko niestniejacemu wirusowi zaprojektowanemu przez wrogow przyjaznego nam tajnego rzadu swiatowego, zeby zdziesiatkowac ludzkosc.

    c) kontrola mediow przez zydow i ich poplecznikow: kto jest gleboko przekonany, ze zydzi kontroluja media juz od 5000 lat, moze podejsc nieco sceptycznie do faktu, ze to zydzi sa kontrolowani przez media od 350.000 lat, czyli od czasu zatopienia atlantydy przez inkarnacje niezwykle poteznego wirusa jhwh-adlf-htlr-h1n1-vsta7-666. nieliczni ocaleni rozdzielili sie na dwie grupy: plemie izraela, ktore pod przewodnictwem lwa judy jako dzaczyldryn wywedrowalo ku ziemi obiecanej i grupe ofiar zbiorowej infekcji swiadomosci, ktora wywedrowala w tym samym czasie w tym samym kierunku i ktory nazywano babilonem. to wersja spiskowa oficjalna, ten kto jednak jest odporny na serwowane mu z ekranu klamstwa, bez problemu bedzie potrafil polaczyc w logiczna calosc takie fakty jak np to, ze bob marley trafnie przepowiedzial date wlasnej smierci, hitler wygnal z rzeszy zydow, zeby mogli w ameryce zbudowac bombe atomowa i wygrac wojne z niemcami, pod grunwaldem polscy katolicy wygrali z miedzynarodowa masoneria dowadzona przez ulricha von jungingena (przyszlego komtura od malego nienawisci do polakow uczyl ojciec, ktory byl rabinem), a jezus byl fakirem zeslanym na ziemie przez frakcje przeciwnych bogu kosmitow (krolestwo niebieskie toczy wojne z krolestwem czerwono-zielono-zlotym).

    z tych przykladow wynika to, z czego kazdy kto potrafi myslec niezaleznie zdaje sobie sprawe od razu: zdemaskowany zostaje tu megaspisek polegajacy na tym, ze tajny rzad swiatowy (ang. nwo government) infekuje umysly ludzkosci teoriami falszywych spiskow aby zniewolic i przejac nad nimi kontrole. celem jest, zeby kazdy czlowiek wierzyl w jakis paranoiczny scenariusz – kalendarz majow przepowiadajacy fluoryzacje wody kranowej, grawitacje niewidzialnej planety wywolujaca mutacje szczepionek albo amerykansko-hitlerowskie ufo z przyszlosci bombardujace swiat infradzwiekami zeby wywolac przebiegunowanie i serie katastrof naturalnych.

    jedyna skuteczna obrona jest nie wierzyc w istnienie tajnego rzadu swiatowego i spiski. tylko ci co nie wierza moga sie wymknac temu niezwykle podstepnemu systemowi i
    uratowac przed nieuchronna zguba przepowiedziana wiele lat temu przez kacykow jukatanskich plemion.

    niestety ludzkosc spi i nie chce sie obudzic, nie chce porzucic kojacych iluzji padajac ofiara megaspisku, o ktorym w polsce oprocz mnie wiedza o tym tylko trzy osoby: waldemar cejrowski, wojciech lysiak i pragnacy zachowac anonimowosc jasnowidz z bydgoszczy.

    napisalam to i wkrotce zostane pewnie zlikwidowana a notki moje usuniete, ale mam nadzieje ze zanim tak sie stanie komus uda sie to przeczytac i sie ocknie.


    • RSS